Odejście Głodomora -  Tadeusz Różewicz

Czas akcji: "w trzydzieści lat po wojnie".

Miejsce akcji: park z klatką Głodomora i muszlą koncertową.

Obsada: 12 ról męskich, 5 ról kobiecych, 1 rola chłopca, 2 role dziewczynek, epizody - starszy mężczyzna, dwie dziewczyny, członkowie orkiestry dętej.

Druk: "Dialog" nr 9/1976.

Sztuka w dziewięciu scenach.

Sztuka z obszernymi didaskaliami, w których autor wielokrotnie nawiązuje do opowiadania Franza Kafki, które go zainspirowało.

Dziewczyna przeprowadza wywiad z Głodomorem, który twierdzi, że nie uważa siebie za kogoś lepszego od ludzi jedzących, wręcz przeciwnie - głoduje "dla nich, dla ludzi sytych", bo wie, że "przecież to właśnie jedzący, konsumujący podtrzymują strukturę naszej współczesnej cywilizacji". Głodomór sam wybiera zamknięcie w klatce - uważa to za dowód własnej wolności: "zachowałem wolność wyboru wybrałem klatkę".

Przy klatce Głodomora noc i dzień trzymają wartę ochotnicy: Rzeźnicy-Strażnicy, nie wierzą, że prawdziwe głodowanie przez czterdzieści dni jest możliwe - dlatego pilnują, aby Głodomór niczego nie zjadł. Nocą Głodomór śpiewa i w ten sposób udowadnia Strażnikom, że nie je. A naprawdę chciałby nie jeść znacznie dłużej. Nawet wodę przyjmuje w małych ilościach, nie pije jej, zwilżając tylko usta i język.

Impresario przemienia głodowanie w dochodową imprezę publiczną. Nie pozwala Głodomorowi nie jeść dłużej niż czterdzieści dni, bo jego zdaniem potem zainteresowanie publiczności maleje, zamiast rosnąć.

Rzeźnicy-Strażnicy nieustannie jedzą, a raczej obżerają się, piją piwo, grają w karty, klną i świntuszą. Absolutnie nie potrafią (ani nawet nie próbują) zrozumieć Głodomora, na przykład nie mogą nadziwić się jego smutkowi z powodu przypadkowego zabicia muchy, podczas gdy oni tysiącami zabijają krowy, cielęta i świnie.

W parku, w pobliżu klatki, wciąż ktoś rozmawia o jedzeniu: Pan I i Pan II o ulubionych potrawach, Mama I i Mama II o zasadach żywienia niemowląt. Natomiast Staruszek czyta w gazecie o katastrofalnym przeludnieniu w Indiach.

Żona Impresaria współczuje Głodomorowi, podziwia go i kocha. Nocą przychodzi do jego klatki, ofiarowując mu swoją miłość i pokarm z własnych piersi, ale Głodomór pozostaje obojętny i nieczuły, jakby oderwany od rzeczywistości. Natomiast w ciemnościach rozlega się rechot podglądających całą scenę Rzeźników-Strażników.

W trzydziestym dziewiątym dniu głodówki dziewczynki przystrajają klatkę girlandami, a kasa sprzedaje bilety na uroczyste otwarcie klatki w dniu następnym. Impresario martwi się małym zainteresowaniem publiczności. Z żalem wspomina szympansa, który "występował w Variete", a nawet "zaczął mówić ludzkim głosem" i przynosił pokaźny zarobek. Złośliwi potępiają Głodomora za to, że za swoje głodowanie dostaje honorarium i potem - jak sądzą - będzie się żywił w najdroższych restauracjach.

Po czterdziestu dniach głodówki, przy dźwiękach orkiestry dętej, w obecności Burmistrza, Impresario wyprowadza z klatki opierającego się Głodomora i sadza przy stoliczku nakrytym do pierwszego po tak długiej przerwie posiłku. Zapowiada Głodomora w patetycznych słowach, stwierdzając między innymi, że "daje on wyobrażenie, do czego zdolny jest Człowiek". Ku zaskoczeniu zebranych, fetowany bohater kaja się, prosi wszystkich o wybaczenie, bo uznał swoje głodowanie za "szczyt zarozumialstwa i arogancji".

W odautorskim epilogu pada dodatkowy komentarz: Głodomór zwierza się, że nic nie je, bo "nie może znaleźć potrawy, która mu smakuje". Natomiast autor sztuki opowiada o swojej fascynacji Franzem Kafką.