04.07.2020, 16:53 Wersja do druku

W oczekiwaniu na żywe dźwięki

Poprawiła się jakość nagrywanych recitali. Znacznie lepiej odbiera się też koncerty, które mogą już odbywać się we wnętrzach innych niż domowe - pisze Mateusz Borkowski w Ruchu Muzycznym.

Po blisko dwóch miesiącach zamknięcia w domach jesteśmy już - mówiąc delikatnie - przesyceni, a nawet znużeni kulturą online. Marzymy raczej o spędzaniu każdej wolnej chwili na świeżym powietrzu niż o śledzeniu kolejnych wydarzeń w sieci. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość artystom i instytucjom kultury, których zadaniem było nieustanne podtrzymywanie uwagi słuchaczy i widzów zarazem. Mamy już za sobą okres największych wpadek, w rodzaju ćwiczeń na obolały kręgosłup z rzeźbą Madonny z Krużlowej w tle (Muzeum Narodowe w Krakowie), przeszła też wzmożona fala rozmaitych nagrań „kafelkowych". Propozycje instytucji kultury w większości zaczęły wreszcie nabierać oryginalnego charakteru, gdy okazało się, że życie społeczno-kulturalne wraca do względnej normy. W tej sytuacji różne ciekawe inicjatywy przemknęły niemal niezauważone, zeszły na dalszy plan wobec odnawiania kontaktów z ludźmi i z przyrodą. Najgorsze zresztą być może przed nami. Owoce ministerialnego programu „Kultura w sieci" przyjdzie nam zbierać w czasie, gdy - miejmy nadzieję - koncerty na żywo znów zaczną być normą.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W oczekiwaniu na żywe dźwięki

Źródło:

Ruch Muzyczny

nr 12

Tematy w toku