13.07.2020, 11:30 Wersja do druku

Różne oblicza Mozarta

Współpraca studentów warszawskich akademii – Teatralnej i Sztuk Pięknych – oraz Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina dała interesujący rezultat. W ramach pierwszej edycji mozartowskiego festiwalu dla początkujących artystów, zorganizowanego przez Warszawską Operę Kameralną, zaprezentowali online debiutancką operę Wolfganga Amadeusa Mozarta „Apollo i Hiacynt” - pisze Paulina Janas z Nowej Siły Krytycznej.

screen z nagrania na YouTube

Mimo że napisana przez jedenastoletniego kompozytora, porusza dorosłe kwestie przyjaźni, kary, nadziei, a to dzięki librettu Rufinusa Widla opartemu na „Metamorfozach” Owidiusza. Dzieło wpisane jest do stałego repertuaru WOK, jest też często podejmowane przez akademie muzyczne, ale nie oznacza to, że jest łatwe do wykonania. Śpiewacy muszą zmierzyć się z barokowymi koloraturami, wielością powtórzeń, nie zapominając o ruchu scenicznym. 

Choć opera składa się z trzech aktów, podczas dwugodzinnego spektaklu oglądamy pięć odsłon. Organizatorzy festiwalu postanowili dać szansę studentom drugiego roku reżyserii Akademii Teatralnej i każdy z nich przygotował jedną odsłonę. Akty I i III przedstawione zostały na dwa sposoby – w nawiązaniu do odległych w czasie konwencji teatralnych i do współczesności. We wszystkich scenach usłyszymy tych samych śpiewaków, tę samą pianistkę (Natalia Gaponenko), zobaczymy tego samego dyrygenta (Kuba Wnuk) oraz zmieniające się dekoracje i kostiumy.

Pierwsza odsłona (reżyseria Ewa Galica) dzieje się we współczesnej kuchni (scenografia Wiktoria Kubat). Bohaterowie przypominają patologiczną rodzinę, w której każdy wie o zażywanych przez syna Hiacynta (Magdalena Pikuła) i jego przyjaciela Zefira (Marcin Gadaliński) narkotykach. Siostra Hiacynta, ubrana w białą sukienkę Melia (Karolina Trojanowska-Geryń), wydaje się tu jedyną porządną osobą. Chłopcy noszą sportowe ubrania (kostiumy Wiktoria Kubat), rozmawiają o Apollu, składaniu darów bogom i wciągają przy tym substancje psychoaktywne. Wchodzi król Lacedemonu, Oebalus, ojciec Melii i Hiacynta (Hubert Stolarski), który faworyzuje syna-sportowca i odsuwa nieszczęśliwą z tego powodu Melię. Namaszcza go, prosząc Apollina o opiekę. Chłopak czuje się wybrany, wierzy w boską moc. Po chwili radości słychać burzę, obraz staje się czarny. Hiacynt pada, wszyscy wyrażają żal, że Bóg odrzucił prośbę. Zefir, próbuje pomóc Hiacyntowi podając narkotyki, co według ojca jest przyczyną zajścia. Obudzony Hiacynt zapewnia jednak, że piorun miał tylko otworzyć wszystkim oczy na władzę Apolla a nie karać. Śpiewa „Saepe terrent Numina”, demonstrując siłę, prężąc mięśnie i bawiąc zdobytymi medalami. Nagle pojawia się długo wyczekiwany Apollo (Wanda Franek). Bóg również jest sportowcem, zachwycony Hiacyntem zaprasza go do siebie, przyznaje, że „czasem nie dba o swą trzodę. Odwiedza królów i niesie pociechę śmiertelnikom”.

W kolejnej odsłonie aktu I reżyserka, Patrycja Wysokińska, przenosi nas do czasów antycznych i rozgrywa akcję na scenie (scenografia Joanna Dulla, kostiumy Maksymilian Mac). Zefir wchodząc do świątyni, zrzuca znicze postawione na ołtarzu Apolla. Nie jest tu mile widziany, chowa się. Kapłani starają się nie dopuścić, by dojrzał go król Oebelus, jednocześnie pełniący funkcję najwyższego kapłana. Zefir wychodzi jednak z ukrycia i wtedy ołtarz rujnują pioruny. Sytuację ratuje ponownie Hiacynt (co jest wpisane w libretto), arią „Saepe terrent Numina” zapewnia, że gniew bogów ich nie spotka i tak też się dzieje. Apollo, który zjawił się pod przebraniem pasterza, karze jedynie Zefira. 

screen z nagrania na YouTube

Akt II rozgrywa się na korcie. Groteskowe stroje tenisowe (projektu Sandry Stępień) mają akcenty barokowe – falbany. Do gry stają Melia i jej ojciec, w duecie „Laetari, iocari” wyśpiewują, że dziewczyna ma zostać żoną Apolla. Reżyserka, Aleksandra Bielewicz, ukazała Zefira jako mężczyznę zazdrosnego o uczucia Hiacynta, co jest zgodne z Owidiuszem. Nie chcąc dopuścić do dwuznaczności, Rufinus Widl stworzył postać Melii, by uczucia chłopaka przelać na kobietę. Choć reżyser nie może przekształcić libretta, w którym Zefir oskarża Apolla o zabójstwo, by tym zjednać sobie ukochaną, Bielewicz przedstawia zdesperowanego przyjaciela tak, jakby kochał się w obojgu rodzeństwa. Apollo wzywa wiatry: „Woli, uwięź łotra w swej jaskini”. Kamera pokazuje bohaterów z ukrycia. Po scenie śmierci Hiacynt może już spokojnie usiąść na ławce i popijając napój energetyzujący oglądać pojedynek słowny duetu Melii i Apolla. Bóg zapewnia ukochaną – „Discede crudelis!” – o swej niewinności.  

Akt III reżyser, Jan Kamiński, umieszcza na scenie, w ubogiej, abstrakcyjnie scenografii wisi figura nagiego mężczyzny bez głowy i rąk – to Zefir (scenografia Luigi Scoglio). Oebelus wyraża żal z powodu jego niesprawiedliwej śmierci. Przypatrująca się tej sytuacji Melia zachowuje się tak, jakby dyrygowała ruchami pozostałych. Ożywia Hiacynta, który wyznaje ojcu, że zabójcą jest opłakiwany przez niego Zefir, po czym kładzie się na skrzyni i umiera. Może to ostatni stopień przed przejściem do drugiego świata? Hubert Stolarski, śpiewając jako Oebelus „Ut navis in aequore”, wyraża wielki żal z powodu poznanej prawdy. Na początku nie przekonuje, wzburzenie jednak w nim wzbiera, wyrywa dyrygentowi batutę. Sytuacja zaczyna być groteskowa. Melia klaszcze w rytm porywczej arii, Oebelus się do niej przyłącza, zaczynają tańczyć (przy czym dziewczyna skrzypi adidasami – kostiumy Joanna Medyńska). „Natus cadit” jest ich błagalnym hymnem o powrót Apolla. Bóg okazuje się miłosierny i wszechmocny, wskrzesza Hiacynta, przebacza wrogie słowa. 

Najokrutniejsze obrazy pozostawiono na koniec. Druga odsłona ostatniego aktu również grana jest na scenie. Centralne miejsce zajmuje podest dla umierającego Hiacynta. Związany linami, w poszarpanym stroju, wije się w trumnie spowitej łuną niebieskiego światła (kostiumy i scenografia Stefania i Maciej Strzałkowscy-Rajca). Ojciec, ubrany w garnitur, stoi nad nim niczym sędzia, by dowiedzieć się najgorszego, poznać imię zabójcy syna. W tle siedzi elegancko ubrany Apollo w czerwonym komplecie. Reżyser, Maksymilian Nowak, stworzył z pewnością jeden z ciekawszych obrazów w spektaklu. Pojawia się też odstępstwo od łaciny (tłumaczenie polskie libretta podają napisy). Melia przemawia z żalem do ojca: „tato, ciągle widzę tego Boga”, jakby bała się, że ktoś zrozumie, co mówi. Oebelus odpowiada gwałtownie, po łacinie, ogląda ręce i nogi Melii jak w akcie I Hiacynta. Ustawia ją w postawie do modlitwy. Wejście Apolla jest głośne: bóg nie jest już tak dumny, na kolanach korzy się przed królem. Tercet „Tandem post turbida” kończy nieporozumienia ukochanych, Apollo pozostaje w królestwie Oebelusa.

Najbardziej przekonującą kreację stworzyła Wanda Franek. Jej głos i gra aktorska w tak różnych wcieleniach Apolla – od boga sportowca do rozżalonego boga w ostatniej odsłonie – za każdym razem były autentyczne. Magdalena Pikuła dobrze poradziła sobie wykonując ćwiczenia fizyczne w czasie koloraturowej arii Hiacynta „Saepe terrent Numina” w pierwszej odsłonie. 

Festiwal mozartowski odbywa się w Warszawie od 1991 roku. Po raz pierwszy został zorganizowany w ramach obchodów dwusetnej rocznicy śmierci austriackiego wirtuoza. Pomysł ówczesnego dyrektora Warszawskiej Opery Kameralnej Stefana Sutkowskiego i reżysera Ryszarda Peryta okazał się trafiony w dziesiątkę. Dzięki temu wielkiemu przedsięwzięciu mogliśmy poznać niemal cały dorobek Mozarta, wystawiono wszystkie jego dzieła sceniczne. Koncerty odbywają się co roku w najbardziej eleganckich miejscach Warszawy, między innymi w Teatrze Królewskim w Łazienkach. Rok 2020 jest pod tym względem wyjątkowy, dzieła Mozarta zobaczymy jedynie w internecie. Festiwal Junior to zaproszenie młodego widza do świata sztuki tego kompozytora. Ma też na stałe zagościć w corocznej ofercie WOK. W ramach jego pierwszej edycji będziemy mogli posłuchać jeszcze koncertu młodych artystów „Enfant prodige / Enfant terrible” (16 lipca) i obejrzeć spektakl „Matka i córka” odnoszący się do twórczości Mozarta (23 lipca).

Wolfgang Amadeus Mozart

„Apollo i Hiacynt”

reżyseria, scenografia, kostiumy, wykonanie: koprodukcja studentów Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina, Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie i Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie

I Junior Mozart Festiwal, 2–23 lipca 2020, Warszawska Opera Kameralna, premiera online 9 lipca 2020 na Youtube i Facebooku

Paulina Janas – absolwentka filologii polskiej na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (specjalizacja teatrologiczna i edytorska). Studentka roku III śpiewu solowego w Akademii Muzycznej w Gdańsku. 

Źródło:

Materiał własny

Autor:

Paulina Janas

Tematy w toku