30.07.2020, 09:03 Wersja do druku

Nasz strych

„Wspólnota mieszkaniowa” Jiříego Havelki w reż. Krystyny Jandy w Och-Teatrze w Warszawie. Pisze AK w Polityce.

fot. Robert Jaworski

Choć „Wspólnota mieszkaniowa" powstała w Czechach, po niewielkich - i niepotrzebnie stawiających kropkę nad i - zmianach dobrze wpisuje się w naszą rzeczywistość. Próżno szukać i w tekście, i w inscenizacji subtelności czy niuansów, ale być może pretensje w tej sprawie należałoby kierować do naszej debaty publicznej, tej toczonej przez polityków w parlamencie i mediach, i tej codziennej, sąsiedzkiej. Akcja dzieje się - z inicjatywy państwa Zahradków (Piotr Ligienza i Agnieszka Więdłocha) - na strychu wiekowej kamienicy, mieszkańcy zbierają się, by zdecydować, czy ją remontować i jak remont sfinansować. Problemem jest już wybranie trybu obrad, a gdy wreszcie się udaje, zaczyna się słowna jatka. Jako że towarzystwo jest różnorodne - tzw. Polska w pigułce - nie zabraknie żadnej z inwektyw, jakimi obrzucają się dziś ludzie, żadnego stereotypu, reprezentowana jest pełna lista uprzedzeń, mieszkający obok siebie ludzie zupełnie sobie nie ufają, kierują się doraźną korzyścią, nie potrafią patrzeć w przyszłość i współpracować. A apel o będącą podstawą człowieczeństwa solidarność - wygłaszany przez Pana Nitranskyego (Sebastian Perdek) wprost do widowni - kwitowany jest pustym śmiechem. Skończyć się to nie może dobrze. Aktorzy, a na pojemnym strychu zmieściła się ich dwunastka, grają typy, całości zaś raz bliżej do kabaretu, innym razem do sztuki z tezą, ku przestrodze.

Tytuł oryginalny

Nasz strych

Źródło:

Polityka nr 31

Autor:

AK