11.08.2020, 11:05 Wersja do druku

Fotograf baletu - rzadki ptak

Wspólną cechą uprawianych sztuk scenicznych była ich ulotność. Najwcześniej oparły się jej komedie i dramaty teatralne przekazywane i utrwalane na falach eteru, jak tylko pojawiło się radio. Muzykę i wokalistykę już od początku ubiegłego stulecia uwieczniały nagrania płytowe - z czasem coraz lepszej jakości i w ilościach wręcz zawrotnych.

O ile utrwalanie prozy, poezji czy muzyki to sprawa doznań dźwiękowych, o tyle sztuka operowa, a zwłaszcza baletowa, aby zaistnieć na trwałe, wymaga wizualizacji. Wszystko to jednak, zanim zaistniał film i telewizja, załatwiała fotografia, najstarsza - obok malarstwa - dziedzina dokumentująca i uwieczniająca ulotne dzieła sceniczne. Bez niej nie moglibyśmy oglądać konterfektów aktorek, aktorów, śpiewaczek, śpiewaków, tancerek i tancerzy w ich legendarnych rolach sprzed prawie dwóch stuleci. Nie mielibyśmy pojęcia, jak wyglądały inscenizacje dziewiętnastowiecznego repertuaru, zanim - już w naszych czasach - niektórzy bezrozum-ni reżyserzy zaczęli je wywracać do góry nogami.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Fotograf baletu - rzadki ptak

Źródło:

Tygodnik Angora nr 33/16-08-20

Autor:

Sławomir Pietras

Data:

16.08.2020