03.08.2020, 08:36 Wersja do druku

Festiwal w Salzburgu. Rodzina utopiona w morzu krwi

Korespondencja z Salzburga

Tak jak po wulkanicznej eksplozji pochłonięta przez morze została mityczna Atlantyda, tak Krzysztof Warlikowski wraz ze scenografką Małgorzatą Szczęśniak w inscenizacji opery Richarda Straussa symbolicznie zatopili świat wojen, w tym rodzinnych, z towarzyszącymi im porachunkami i zemstą. Aby wszystko było tak jak w antycznej historii, uruchomił też z Wiedeńskimi Filharmonikami pod perfekcyjną dyrekcją Franza Welsera-Mösta wulkaniczne emocje. Eksplodują w finale, opisywane w libretcie również jako wojna żywiołów: wody i ognia, który przybiera kolor krwi.


Dialog z przeszłością


„Stałam się poczerniałym trupem pośród żywych, a teraz jestem ogniem życia i mój płomień spala ciemności świata” – mówi Elektra do swej siostry Chrysotemis w odpowiedzi na jej słowa, że brat Orestes zamordował ich matkę Klitajmestrę oraz Ajgistosa, jej kochanka i nowego władcę Myken. Rodzinna wojna trwa 20 lat od czasu, gdy mąż Klitajmestry Agamemnon chciał złożyć na ołtarzu córkę Ifigenię, by zdobyć przychylność bogów w walce o Troję. Wracając do rodzinnego miasta, zostaje zamordowany przez żonę, a Elektra tylko cudem uniknęła śmierci, podobnie jak Orestes.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Festiwal w Salzburgu. Rodzina utopiona w morzu krwi

Źródło:

Rzeczpospolita

Link do źródła

Autor:

Jacek Cieślak

Data:

03.08.2020

Tematy w toku