14.08.2020, 12:31 Wersja do druku

Białystok. Sierpniowe serenady pod gwiazdami w amfiteatrze OiFP

W ramach cyklu letnich koncertów pod gwiazdami, w sobotę, 22 sierpnia o godz. 19, usłyszymy serenady mistrzów błyskotliwej instrumentacji i melodyki – Czajkowskiego i Mozarta.

mat. organizatora

– Amfiteatr Opery i Filharmonii Podlaskiej, otoczony zielonymi tarasami stawami, przywołuje mi miejsca spotkań we Włoszech, w kraju, gdzie przedstawienia operowe odbywają się także pod gołym niebem – mówi prof. Ewa Iżykowska-Lipińska, dyrektor Opery i Filharmonii Podlaskiej. – W tym roku, i z powodu pandemii, i z chęci udostępnienia tego nastrojowego miejsca zapraszamy na koncerty pod gwiazdami. Trzymajmy, proszę, kciuki za sprzyjającą pogodę, abyśmy mogli spędzić ten wieczór w amfiteatrze operowym. W moim odczuciu jest on letnim sercem Białegostoku.
– Zaprezentujemy muzykę stworzoną do wykonywania na wolnym powietrzu – zaprasza Maestro Mirosław Jacek Błaszczyk, kierownik artystyczny OiFP. – Będą to najpiękniejsze, a zarazem najtrudniejsze serenady Piotra Czajkowskiego, Wolfganga Amadeusza Mozarta. Takie, przy których można wypocząć, rozmarzyć się, o wspaniałej melodyce. Jednocześnie chcemy pokazać, że kompozytorzy pisali perełki muzyki kameralnej nie tylko na instrumenty smyczkowe, ale także dęte: od fletu do waltorni.
Serenada nr 12 w C-moll, K 388 (1782) W.A. Mozarta skomponowana została w czasach, gdy muzykę wykonywaną w ciągu dnia często nazywano „divertimento”, a muzykę nocy –„serenadą”. Notatki Mozarta nazywają ten utwór Nacht Musique. Jego forma została scharakteryzowana jako „symfonia oktetu wiatrowego”, określano to dzieło „surowym”, „zagadkowym”, „tajemniczym”, „problematycznym”, „zdecydowanie mrocznym”. Mozart wysoko cenił tę kompozycję i wykorzystał ją w późniejszych utworach, m.in. w operze „Cosi fan tutte”. Kryje w sobie tajemnicę Mozarta z czasu, o którym pisał w liście do ojca: ”moje serce jest niespokojne, w mojej głowie panuje zamieszanie”.
Piotr Czajkowski wyznał, że napisał Serenadę C-dur op. 48 pod wpływem „wewnętrznego impulsu” i sam był w swoim dziele „okropnie zakochany”. Splótł w nim bukiet pięknych melodii o pogodnym, radosnym charakterze, jedynie z nostalgiczną nutą Elegii, a Walc nie ustępuje krewniakom znad modrego Dunaju. Co ciekawe, kompozycja wykorzystuje brzmieniowe barwy kwintetu smyczkowego, wydobywając z nich taką pełnię i rozmaitość, że nie dostrzega się niemal braku innych instrumentów.

Źródło:

Materiał nadesłany

Data:

14.08.2020

Tematy w toku