EN

7.03.1964 Wersja do druku

Zgnilizna, mociumdzieju!

Bywają różni staruszkowie: wesolutcy, krotochwilni, o twarzach pomarszczonych jak jabłusz­ko; staruszkowie dowcipni i w wieku jeszcze poborowym z kabaretu w telewizji; i wreszcie zgrzybiali przedwcześnie staruszkowie - ponuracy, nieznośni, bigoteryjni, zadręczający otoczenie. Ci pierwsi czytają książki i gazety, bo świat wciąż wy­daje im się ciekawy i godny studiowania w różnych swoich przejawach.Ci drudzy szperają po wszystkich czasopismach, żeby gdzieś znaleźć nieprzyzwoity rysunek, dwuznaczny żart "kpinę" z narodowej świętości. I piszą potem długie listy do redakcji "Stolicy". Żądają oficjalnej kary chłosty dla młodzieży (katowickie "Poglądy"), wzywają w sukurs milicje, a jak trzeba to i księdza - katechetę. W dwudziestoleciu między-wojennym gniewni starsi panowie mieli sporo uciech. n Od roboty aż im się w rękach paliło. Pisywali sążniste elaboraty i zbiorowe protesty w sprawie "niejakiego Że­leńskiego" (tak nazywali Boya) czytali

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Sztandar Młodych nr 57

Autor:

Alicja Lisiecka

Data:

07.03.1964

Realizacje repertuarowe