EN

18.04.1970 Wersja do druku

W świecie szaleństwa i drwiny

STRINDBERG i Witkacy. Dwaj twórcy odważni do końca w swoich diagnozach, wypisujący bezlitosne requiem swoje­mu światu. Jednocześnie dwaj prekursorzy no­woczesnego teatru. To punkty styczne. A co ich dzieli? Przede wszystkim tonacja. Autor "Pelikana" buduje akt oskarżenia mieszczańskiego świata z całą powagą i bez­względnością, Obnaża w sposób metodyczny i niezwykle wyostrzony swoiste piekło sytuacji rodzinnej, w której nie obowiązują nawet naj­bardziej elementarne normy i więzi między­ludzkie. Tą drogą doprowadza fabułę psychologicznego dramatu do ostatecznych krańcowych konsekwencji. Witkacy jest bogatszy o dalsze doświadcze­nia, o świadomość wojennego i rewolucyjnego kataklizmu. On ukazuje następne, otwarcie kry­zysowe stadium istnienia czy raczej agonii mieszczańskiej cywilizacji. W jego ujęciu to już świat skazany na bankructwo i zagładę, pozbawiony wszelkich wartości i nie zasługują­cy na poważne oskarżenie, tylko na drwin

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

W świecie szaleństwa i drwiny

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Robotnicza nr 16

Autor:

Jerzy Bajdor

Data:

18.04.1970

Realizacje repertuarowe