EN

24.01.2003 Wersja do druku

Telecimcirymci

Premiera spektaklu zbiegła się z wrę­czeniem Złotych Kamer twórcom te­lewizyjnym. W nieodłącznym audio­tele wybrano najlepsze: seriale, ak­torki seriali, aktorów seriali, twór­ców seriali. Co ma z tym wspólnego "Iwona" Gombrowicza? Doskonały scenariusz na następ­ny rok! To nie żart. Po co spro­wadzać specjalistów od sitcomów? Płacić grube pieniądze za licen­cje? Przecież Burgundia funkcjonuje na takich samych zasadach jak popularne seriale. Czy raczej w takich samych for­mach. Gombrowicz je demaskuje, a telewizyjno-teatralna publiczność nagro­dziłaby je głosami. Tarnowski spektakl bezlitośnie zdema­skował... gusta publiczności. Stanisław Świder prowadzi akcję według wskazó­wek dramatopisarza. Prowokuje i ośmie­sza. Ale współczesna publiczność jest już skażona telewizyjnymi skojarzeniami. Re­lacje między bohaterami Gombrowicza niewiele różnią się od tych w rodzinach Graczyków czy innych "Lokatorów". Oto ojciec (bardzo dobry

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Telecimcirymci

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza nr 20

Autor:

Anna Potoniec

Data:

24.01.2003

Realizacje repertuarowe