EN

18.10.1994 Wersja do druku

Spektakl ale nie przesłanie

Kiedy wchodzimy na widownię żelazna kurtyna jest jeszcze spuszczona, a zewsząd rozlega się zapowiadająca straszną tragedię muzyka. Gdy kurtyna unosi się w górę, widz ma przed sobą nagą scenę z jej surowym zapleczem oraz dwie potężne formy z blachy. O tę blachę bić będzie pięściami już za chwilę pogrążona w gniewie i rozpaczy Antygona, o nią też tłuc będzie, gdy bieg zdarzeń się spełni, ten który straci wszystko - Kreon. Latem w Amfiteatrze na Cytadeli "Antygona" była świetnym, pełnym rozmachu widowiskiem. Ale przecież tylko widowiskiem, aktorzy w niej nie zaistnieli. Na premierę do Teatru Polskiego szedłem więc pełen jak najgorszych obaw, mile się spektaklem rozczarowując: "Antygona" w wykonaniu tego zespołu broni się. Przede wszystkim świetną inscenizacyjnie plastyką Darii Sobczak i muzyką Zbigniewa Kozuba. Surową prostotą zastosowanych w niej przez Jerzego Moszkowicza środków. Ale przecież także i aktorstwem tytułowej Antygony

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Spektakl ale nie przesłanie

Źródło:

Materiał nadesłany

Głos Wielkopolski nr 243

Autor:

Olgierd Błażewicz

Data:

18.10.1994

Realizacje repertuarowe