EN

17.02.2000 Wersja do druku

Sado-maso-ciacho

Mój kot uwielbia ciastka z kremem. Kiedy zdarza mi się przy­nieść je z cukierni do domu, wystarczy, że tylko się odwrócę, by rozszarpał opakowanie i natychmiast połkną wszystko, co rze­czony krem przypomina. Gdyby mój kot był kotką, myślę, że po­stąpiłby zupełnie inaczej i to nie dlatego, że kotki mniej lubią ciastka z kremem. Stałoby się tak dlatego, że nawet kocia dama wie, iż słodycze smakują bardziej, gdy można się nimi delekto­wać, smakować je powoli, a nawet demonstracyjnie pochwalić się przed innymi, iż ma się coś najlepszego pod słońcem. Yukio Mishima w "Markizie de Sade", zrealizowanej przez Tadeusza Bradeckiego na sce­nie Starego Teatru, odkrywa tym podobne tajniki duszy ko­biecej. Swoim bohaterkom, z których każda związana jest w jakiś szczególny sposób z perwersyjnym markizem de Sade, każe przeglądać się w so­bie nawzajem jak w lustrze, w którym odbijają się uczucia do tego ze wszech miar niety­powego mężczyzny.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Sado-maso-ciacho

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Krakowska nr 40

Autor:

Magda Huzarska

Data:

17.02.2000

Realizacje repertuarowe