EN

27.11.2000 Wersja do druku

Puchowa miękkość

W porządnych, mieszczań­skich domach był niegdyś zwy­czaj, iż dziewczyna wychodzą­ca za mąż musiała otrzymać wiano. Oprócz wielu niezbęd­nych do urządzenia nowego domu drobiazgów w nawet najskromniejszym posagu obo­wiązkowo znajdowała się pu­chowa kołdra i poduszka. Pa­miętam je z domu mojej babci. Żadna, nawet najbardziej eko­logiczna i antyalergiczna koł­dra nie zastąpi miękkiego pu­chu, w który można było się za­paść, by słodko tracić czas. W "Caliguli" - przedsta­wieniu Andrzeja {#os#3574}Dziuka{/#} z Teatru Witkacego scenę stanowi taka właśnie okrągła poducha, w którą zapadają się aktorzy. To właśnie tu Caligula wydaje okrutne wy­roki, szydzi z otaczających go, wystraszonych śmiertel­nie patrycjuszy, którzy przez swoje tchórzostwo są aż śmieszni. To tu kocha się z próbującą zrozumieć go Caesonią (niezwykle cielesna Joanna {#os#26895}Banasik{/#}), którą zresztą też odrzuci. Bo Caligula, po śmierci swo­je

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Puchowa miękkość

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Krakowska Nr 276

Autor:

Magda Huzarska

Data:

27.11.2000

Realizacje repertuarowe