EN

1.03.2000 Wersja do druku

Przypalanie fleków

Nawet atrakcja w postaci go­ścinnego udziału gwiazdy - Grażyny Szapołowskiej, nie oglądanej na scenie od siedemnastu lat - nie uchroniła premiery "Daw­nych czasów" przed fiaskiem. Insce­nizacja Agnieszki Lipiec-Wróblewskiej stanowczo rozminęła się z te­matyką sztuki Harolda Pintera. Nie pomogła też znakomita, jędrna pol­szczyzna przekładu Bolesława Taborskiego. Jedno z najważniejszych oskarżeń naszej wyalienowanej i zbanalizowanej do cna współcze­sności, ogląda się na małej scenie Narodowego bez emocjonalnych wstrząsów. Z chłodnym dystansem. Dziwi to tym bardziej, że Pinter jest mistrzem w dozowaniu sceniczne­go napięcia. Dramaturgiem, który wy­chodząc od banalnych zdarzeń, umie tak zagęścić atmosferę tajemnicy, że aura osaczenia paraliżuje nie tylko bohaterów, ale udziela się również wi­dzom. Jednak nie w tym przypadku. Trójka bohaterów o mocno powi­kłanych wzajemnych związkach erotyczno-uczuciowych, spotyka się po 20 latach

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Przypalanie fleków

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 51

Autor:

Janusz R.Kowalczyk

Data:

01.03.2000

Realizacje repertuarowe