Cnotliwa Zuzanna -  Jean Gilbert

Operetka w 3 aktach; libretto (wg farsy Antony Marsa i Maurice'a Desvallieres'a "Fils a Papa"): Georg Okonkowsky.

Prapremiera: Magdeburg 26 II 1910.

Premiera polska: Warszawa 9 VII 1911.

Osoby: baron Konrad d'Aubrais, członek Akademii Francuskiej; Delfina, Jego żona.; Jacqueline i Hubert - ich dzieci; Rene Boislurette, porucznik; Pomarel, fabrykant perfum; Zuzanna, jego żona; Charencey, naukowiec; Róża, je­go żona; Aleks, starszy kelner w "Moulin Rouge"; Marietta, pokojówka baronostwa d'Aubrais; Komisarz policji; Emil, kelner; goście w domu baronostwa, członkowie Akademii Francuskiej, studenci, panie i panowie w "Mou­lin Rouge"; policjanci.

Akcja rozgrywa się w Paryżu, ok. 1910.

Akt I. W domu baronostwa d'Aubrais wielka uroczystość: pan baron, wybitny uczony, wzorowy mąż i ojciec, został dziś wy­brany do Akademii Francuskiej w dowód uznania jego za­sług dla badań nad dziedzicznością. Wśród gości przebywa tak­że, choć krótko, kolega barona, Charencey, niestety bez żo­ny, która prowadząc życie domatorki, nigdy nie udziela się towarzysko. I jest Rene, przystojny porucznik; korzystając z podniosłego i pogodnego nastroju, prosi on barona o rękę jego córki, Jacqueline. Baron niejedno słyszał o awanturkach miłosnych porucznika, kuzyna zresztą, zatem odmawia; Rene jednak, będąc zdania, że nie ma świętych na tym świecie, za­wiera z nim układ: jeżeli kiedykolwiek uda mu się przyłapać barona na hulance - otrzyma od niego Jacqueline za żonę. Jacqueline, osóbka pełna temperamentu, nie ma wcale za złe narzeczonemu jego kawalerskich przygód. Przeciwnie - błaga, aby choć raz i ją zabrał na nocną eskapadę. Rene boi się wprawdzie jej rodziców, ale przyrzeka wziąć ją z sobą dziś wieczorem. Z kolei Hubert, syn barona, młodzian żądny przy­gód, lecz nie wprowadzony jeszcze w światowe życie, prosi kuzyna o kilka dobrych rad: jak postępować z kobietami? Jak i gdzie się zabawić? Rene opowiada mu zabawną historię z własnych przeżyć. Poznał latem mężatkę, przepiękną Zuzan­nę; jej mąż był właśnie na ćwiczeniach wojskowych, więc Rene spędził z Zuzanną upojne dwa tygodnie, póki pewnego dnia nie zastał ich w dwuznacznej sytuacji jakiś nudziarz. Zuzanna, chcąc uniknąć kompromitacji, przedstawiła Renego jako swojego męża i odtąd ten typ nie odstępował ich już ani na moment. Cudne chwile przepadły!

Do barona przychodzą nowi goście: pan Pomarel, fabrykant perfum z Corbeill, i jego żona Zuzanna, laureatka "Nagrody Cnoty", przyznanej jej niedawno przez jury pod przewodnic­twem barona. Nagrodę otrzymała Zuzanna raczej przez przy­padek: zorganizowała w Corbeill bal, a dochód przeznaczyła na pomoc dla zbłąkanych dziewcząt - to wszystko. Tym bar­dziej chciałaby podziękować baronowi za zaszczytne wyróż­nienie. Że jednak pan Pomarel wyjeżdża jeszcze dziś na ćwi­czenia wojskowe do Chartres, zaś baron wygłasza właśnie przed gośćmi prelekcję o dziedziczności u chrząszczy, mąż po­zostawia Zuzannę samą i spieszy na dworzec.

Zuzanna niedługo jest samotna, wchodzi bowiem Rene i - okazuje się, że to właśnie jest jego cudowna przyjaciółka z let­niego uzdrowiska! Zuzanna chce się koniecznie umówić z nim na wieczór, Rene trochę kręci, bo przyrzekł już ten wieczór Jacquelinie. W dodatku wraca jeszcze na moment pan Cha­rencey, który przed wyjazdem w nocy na polowanie chce po­życzyć flintę od barona; w Zuzannie i Rene rozpoznaje swych znajomych z wakacji, państwa Pomarel!

Na szczęście szybko wychodzi, nie kompromitując ich przed nikim. Natomiast Rene poznaje Zuzannę z Hubertem i radzi zachwyconemu chłopakowi zaprosić ją - w jego zastępstwie - dziś wieczór na kolację. Hubert drży z podniecenia, musi je­szcze tylko zastawić któryś z obrazów, by zdobyć pieniądze na zapłacenie rachunku w nocnym lokalu... Nadchodzi wreszcie baron z całym towarzystwem; wszyscy witają cnotliwą Zu­zannę dopytując się, skąd tyle cnót skupiła w jednej osobie? Prześcigają się w wychwalaniu jej i wychwalaniu wszelkich cnót w ogóle. Lecz, gdy wyszli już goście i dom zasypia, z po­kojów wymykają się cichaczem: Jacqueline - w ramiona Re­nego, Hubert - z obrazem pod pachą i... sam baron d'Aubrais.

Akt II. W "Moulin Rouge" już wre zabawa. Zjawia się baron, zwany tu Boboche i znany doskonale jako król nocnych hulanek. Dziś przychodzi z pewną damą, Różą, przypadkowo poznaną w taksówce. Starszy kelner, Aleks, wita stałego gościa. Niestety, nie może mu służyć gabinetem nr 7, w którym zwykle bawi się Boboche, ktoś bowiem wcześniej go zarezer­wował, baron wchodzi zatem z Różą do "piątki". Aleks patrzy już zresztą obojętnie na pracę w lokalu - jest tu po raz ostat­ni; przepracował w ,,Moulin Rouge" dwadzieścia lat i ma dość, od jutra rozpoczyna pracę w spokojnym, solidnym, porządnym domu. Będzie kamerdynerem.

Okazuje się, że na sali jest także Charencey; przed wyjazdem na polowanie wstąpił tu na kolację, bo stąd blisko do dworca. A po chwili wchodzi także Hubert. Umówił się z Zuzanną; przyszła tutaj w przekonaniu, że bilecik z zaproszeniem wy­słał Rene, ale - ostatecznie zostaje z tym zabawnym młoko­sem, dopraszającym się lekcji... miłości. Gdy wychodzą z ga­binetu tańczyć, dostrzega ich Charencey, zadziwiony, że przy­łapał synalka akademika na randce z nagrodzoną cnotą; zdzi­wienie jego osiąga szczyt, gdy widzi także starego d'Aubrais, w dodatku ukrywającego przed nim jakąś damę. A kiedy w chwilę później wchodzi Jacqueline z Renem, którego Cha­rencey w dalszym ciągu bierze za pana Pomarel - nie wy­trzymuje i biegnie na policję, aby złożyć raport o kompletnym rozkładzie pozornie zacnej rodziny. Tatuś, córeczka synek... wszyscy w jednej knajpie!

Jacqueline szaleje na parkiecie. Rene tańczy walca ze swymi dawnymi przyjaciółeczkami z "Moulin Rouge", a w rozbawiony tłum wchodzi również Pomarel w wojskowym mundurze. Prze­gapił pociąg do Chartres, następny ma nad ranem, przyszedł, aby spokojnie poczekać i zjeść coś. Kelner, sądząc, iż "sió­demka" jest już wolna, wprowadza go tam; gdy Zuzanna i Hu­bert wracają, z przerażeniem dostrzegają Pomarela w swoim gabinecie. Zuzanna kryje się, a Pomarel nie zważając na pona­glenia Huberta, spokojnie zjada przeznaczoną dla niej kolację; dopiero widząc, że młody człowiek ukrywa jakąś damę - od­chodzi, z galanterią całując wystającą z kryjówki rękę... swej małżonki.

Hubert zaś, porządkując gabinet, wpada - na ojca! Począt­kowo - spora konsternacja, potem jednak ojciec przyznaje się do swych nocnych wypadów z dziewczynkami i nie ma za złe synkowi, że poszedł w jego ślady; ostatecznie potwierdza to jego teorię dziedziczności - jaki ojciec, taki syn! Do kom­pletu przychodzą również Jacqueline oraz zadowolony z sytu­acji Rene: "Wujaszku, wybacz, ale chcę przypomnieć tobie układ nasz: gdy na hulance złapię cię, ty mi Jacqueliny rękę dasz..."

Nie ma rady - baron daje mu Jacqueline i całe towarzystwo łączy się w jedno: baron z Różą, Hubert z Zuzanną i Rene z Jacqueline. Zabawa toczy się w najlepsze, a stary d'Aubrais i młody d'Aubrais postanawiają odtąd zawsze chodzić razem do "Moulin Rouge" ("Gdy się ojciec na hulance...").

Charencey wraca z posterunku policji zawiedziony. Powie­dziano mu, że interwencja byłaby możliwa tylko wówczas, gdy­by przyłapał tutaj z kimś własną żonę. Przychodzi także raz jeszcze Pomarel, aby uregulować zapomniany rachunek za zje­dzoną kolację; Charencey przypadkowo wygadał się, biorąc go za kogoś innego, że widział tu panią Pomarel. Teraz podjudzo­ny przez niego Pomarel biegnie na policję, i policja przybywa. A wtedy okazuje się, że wprawdzie pani Pomarel bawi się z młodym panem d'Aubrais, ale ze starszym bawi się... Róża, żona Charenceya. Uwodziciele cudzych żon, tatuś i syn, wę­drują do aresztu.

Akt III. Rano w domu baronostwa z największym trudem udaje się ukryć przed panią baronową fakt, że jej mąż i syn dotarli do domu dopiero w porze śniadania, nie wcześniej bo­wiem zwolniono ich z aresztu. Ale najgorsze przeminęło, a przy śniadaniu baron, zgodnie ze zobowiązaniem, powiadamia o akcep­tacji małżeństwa Jacqueline z Renem. Pani Delfina przyzywa nowego kamerdynera, w którym całe towarzystwo poznaje... Aleksa z "Moulin Rouge".

Nieoczekiwanie o tak wczesnej porze przychodzi Zuzanna. Korzystając z chwilowej nieobecności baronowej tłumaczy, że jej mąż nie pojechał rano do Chartres; widziała go przed ho­telem, a teraz na pewno ją śledził i wkrótce będzie tutaj... Zu­zanna ma już dość paryskich uciech, wraca do Corbeill, gdzie też ma sporo wielbicieli czatujących na wyjazd jej męża.

Z coraz większym zdumieniem i wstrętem Aleks anonsuje swych kolejnych klientów z "Moulin Rouge": Pomarela i Cha­renceya. Ku zdziwieniu towarzystwa obaj mężowie, skruszeni, proszą o wybaczenie. Pomarel doszedł bowiem do wniosku, że Zuzanna była z baronem i jego synem w "Moulin Rouge" je­dynie po to, aby nawracać na dobrą drogę zbłąkane dziewczę­ta - jak na laureatkę "Nagrody Cnoty" przystało. A Róża?... Przyszła w tym samym celu; pozazdrościła pani Pomarel jej laurów, pragnie starać się o taką samą nagrodę. Przysłała męża na poufną rozmówkę z baronem; może i dla niej dałoby się nagrodę załatwić?

Wszystko więc kończy się dobrze. Jedynie Aleks odchodzi. Po tym jednym poranku ma już dość "solidnego, uczciwego" domu, wraca do "Moulin Rouge". No, a jeżeli już wraca, to panowie d'Aubrais rezerwują sobie u niego gabineciki na dzi­siejszy wieczór. Tato "szóstkę", synek "siódemkę".

Nawet jak na francuską farsę (wg której opracowano libretto) i jak na zwykłą w operetkach frywolną atmosferę jest "Cnotliwa Zuzanna" oparta na temacie wyjątkowo cynicznie wykpiwającym burżuazyjną moralność, choć wykpiwającym z dużym wdziękiem i gracją... Farsa była francuska, lecz piosenki i mu­zyka przypominają bardziej Berlin z pierwszych lat naszego wieku niż Paryż z tego okresu; wpływ autorów libretta i mu­zyki. Największą błyskotliwość i melodyjność odnaleźć można w walcu z aktu II "Kiedy nóżki tak zgrabnie, powabnie..." i w bar­dzo popularnej marszowej melodii "Gdy się ojciec na hulance..." Dużym powodzeniem cieszy się także uwertura operetki, wyko­nywana niejednokrotnie na estradzie, na koncertach rozrywko­wych.

W 1953 Robert Gilbert, syn kompozytora, opracował nową wersję utworu, unowocześniając go muzycznie, dodając nowe i w nowym stylu pisane piosenki, a przede wszystkim przeno­sząc akcję z Paryża do Berlina roku 1900. Stąd też zmiana nazwisk bohaterów: baron d'Aubrais, to baron Conrad von Felseneck, jego żona Delfina została Klementyną, Jacqueline i Hubert - Paulina i Paulem, porucznik Rene Boislurette - po­rucznikiem Rene Wildhagenem... Ta adaptacja spopularyzowa­ła się tylko w RFN.

Z paru wersji filmowych najbardziej upamiętniła się pierw­sza, z 1926, z Lilian Harvey i Willi Fritschem.

Libretto tłumaczyli na nowo Józef Słotwiński i Kazimierz Winkler.

Źródło: Przewodnik Operetkowy Lucjan Kydryński, PWM 1994