Perła -  Marc Camoletti

Czas akcji: druga połowa XX wieku.

Miejsce akcji: Paryż.

Obsada: 3 role kobiece, 2 role męskie.

Druk:

Komedia w trzech aktach

Bohaterami sztuki są Klaudia i Bernard, młode bezdzietne małżeństwo.

Ich sytuacja finansowa pozwala na zatrudnienie pomocy domowej, Andzi, pomimo że Klaudia nie pracuje. Andzia pochodzi ze wsi i bardzo chce się szybko wzbogacić. Odkłada w banku każdy zarobiony grosz i stara się jak może, aby mieć co odłożyć. Klaudia i Bernard są już sobą znudzeni i oboje wikłają się w miłosne przygody, których świadkiem i uczestnikiem staje się mimowolnie Andzia. Ona też ma swoje słabości. W trakcie nieobecności państwa w domu, często sięga po butelkę. Akcja sztuki w całości rozgrywa się w rozległym i dobrze wyposażonym mieszkaniu. Układ pomieszczeń pozwala na niezależne prowadzenie kilku wątków akcji.

Sztukę rozpoczyna intryga Bernarda, który usiłuje pozbyć się żony i Andzi na kilka dni z mieszkania, aby spotkać się z Katarzyną. Udaje, że rozmawia przez telefon ze swoim dyrektorem i zgadza się na trzydniowy wyjazd w delegację do Lyonu. Namawia żonę na wyjazd do starej matki, a Andzię na odwiedziny u ojca w domu na wsi. Klaudia korzysta z nadarzającej się okazji i pozornie zgadza się na wyjazd. Andzia, zachęcona banknotem o wysokim nominale, też się chętnie zgadza, choć nieszczerze. Klaudia planuje, że jedynie uda wyjazd do matki i spotka się w pustym mieszkaniu z Robertem. Andzia też planuje, że zostanie w mieszkaniu, a pieniądze na podroż zaniesie do banku. Wszyscy wychodzą z mieszkania, kierując się na trzy różne dworce kolejowe.

Pierwsza do mieszkania wraca Andzia i idzie spać do swojego pokoju. Po

chwili wraca Klaudia z Robertem w bardzo radosnym nastroju. Zaloty przerywa

nagłe pojawienie się Andzi, która przyznaje się do, powodowanego chęcią zysku,

oszustwa. Przekupiona przez Klaudię kilkoma banknotami i butelką koniaku znika

w swoim pokoju. Gdy Klaudia z Robertem przechodzą do sypialni, w mieszkaniu

pojawia się Bernard z Katarzyną. Katarzyna jest osobą bardzo rezolutną i zaborczą.

Planuje zainstalować się w mieszkaniu na stałe. W przypadku, gdyby Bernard nie

chciał się na to zgodzić, grozi nabitym rewolwerem. Nagle ukazuje się zaskoczona

i półpijana Andzia. Teraz Bernardowi wyjaśnia powody swojej obecności w

domu i tym razem od niego otrzymuje kilka banknotów o wysokim nominale, więc

znów potulnie znika w swoim pokoju.

Sytuacja w mieszkaniu przypomina tykającą bombę zegarową. Pod jednym dachem, przez ścianę, mąż zdradza żonę, a żona zdradza męża. Od czasu do czasu przez salon przechodzi któryś z uczestników romansu, mijając się o włos z osobą, której na pewno nie powinien spotkać. Jedyną istotą świadomą stopnia zagrożenia jest niezbyt trzeźwa Andzia. W końcu nie wytrzymuje napięcia i postanawia sama sprowokować katastrofę. Wywołuje Klaudię z sypialni i zawiadamia, że dzwonił Bernard i mówił, że zaraz wraca, bo jego wyjazd do Lyonu okazał się niepotrzebny. Przerażona Klaudia nie wie, co ma teraz zrobić. Andzia radzi jej, aby też niespodziewanie wróciła od matki, bo tam jest remont i nie ma gdzie spać. Gdy Bernard wróci, to Andzia wyśle go po nią na dworzec. Klaudia przyjmuje koncepcję takiego rozwiązania, budzi Roberta i każe mu jak najszybciej opuścić mieszkanie, sama zaś bierze walizkę i wychodzi. Robert zostaje w sypialni, aby się ubrać. Andzia puka do pokoju gościnnego, w którym jest Bernard z Katarzyną i opowiada wcześniej przygotowaną historię. Bernard mówi Katarzynie, że muszą uciekać, bo jego żona wraca. Katarzyna wpada w histerię. Andzia staje po stronie Bernarda i odbiera Katarzynie rewolwer. Bernard wybiega po Klaudię na dworzec. W mieszkaniu zostają Robert, Katarzyna i Andzia. Robert, wychodząc z sypialni, spotyka Katarzynę. Andzia delikatnie prowokuje romans między nimi. Oboje przypadają sobie do gustu i wychodzą drugim wyjściem, na wszelki wypadek. Po chwili do domu wraca Klaudia z Robertem. Bardzo tym przejęta Andzia manipuluje rewolwerem, który niespodziewanie wypala. Kula na szczęście robi tylko dziurę w ścianie. Sztukę kończy telefon, tym razem prawdziwy, od matki Klaudii, która informuje, że właśnie przyjechała na dworzec, bo u niej w domu pracują malarze i oczekuje, że ktoś po nią przyjedzie.