Nasze miasto -  Thornton Wilder

Czas akcji: początek XX wieku.

Miejsce akcji: miasteczko Grovers Corners w stanie New Hampshire w USA.

Obsada: 13 postaci męskich, 5 kobiecych, 6 epizodów - 4 męskie, 2 kobiece.

Druk:

Sztuka w trzech aktach.

Sztuka Wildera to "teatr w teatrze". Na scenie cały czas obecny jest Reżyser, grany przez jednego z aktorów. Część z aktorów siedzi wśród publiczności na widowni. Reżyser albo objaśnia widzom, co dzieje się na scenie i niejako reżyseruje spektakl, albo wciela się w konkretne postaci dramatu. Zgodnie z zaleceniami autora umieszczonymi w didaskaliach scena ma być pusta - bez kurtyny i dekoracji.

W pierwszym akcie sztuki poznajemy miasteczko Grovers Corners i jego mieszkańców. Częścią miejscowości jest " Polskie miasto". Zamieszkujący go ludzie tęgo piją, czym wywołują pewne zaniepokojenie i niesmak sąsiadów. Obserwujemy codzienne zajęcia ludzi Grovers Corners. Doktor wraca od położnicy. Żona schodzi do kuchni, aby przyrządzić mu śniadanie. Gazeciarz - Joe Crowell - "wsuwa w nieistniejące skrzynki - na nieistniejących drzwiach nieistniejące gazety". Na ulicy toczą się zwykłe codzienne rozmowy, z których dowiadujemy się wielu zupełnie błahych rzeczy, na przykład, że Mrs Gibbs karmi nieistniejące kury nieistniejącym ziarnem z fartucha.

Reżyser wzywa na scenę pana Willarda, profesora lokalnego uniwersytetu. Wygłasza on długi i nudny wykład na temat geologicznej przeszłości terenów, na których leży Grovers Corners i historii miejscowości. Gdy profesor kończy na scenie pojawia się pan Webb, redaktor lokalnej gazety. Jego wystąpienie ma charakter socjologiczno-polityczny i dotyczy współczesnych spraw miasta i jego mieszkańców. Reżyser zachęca publiczność do zadawania pytań. Aktorzy siedzący na widowni pytają więc o szczegóły dotyczące historii miasta i jego spraw bieżących. Wykładowcy odpowiadają i wywiązuje się dyskusja, nad którą czuwa wszechobecny Reżyser.

Później poznajemy Emilkę, córkę pana Webba, postać która odegra w sztuce kluczową rolę. Jest ona dziewczynką, która jeszcze chodzi do szkoły. Towarzyszy jej szesnastoletni George, syn pani Gibbs. W trakcie rozmowy Georga z Emilką można zauważyć początki przyjaźni, która z czasem przerodzi się w miłość i zakończy małżeństwem. Świadkami ślubu będziemy w drugim akcie sztuki, który odbywa się trzy lata później. George właśnie skończył naukę w lokalnej szkole średniej, postanowił założyć rodzinę i rozpocząć samodzielne życie na farmie w okolicach Grovers Corners. Ma zamiar założyć hodowlę kurcząt. W trakcie rodzinnych przygotowań do ślubu do akcji wkracza Reżyser i proponuje abyśmy poznali dokładniej początki tego związku. Wracamy więc do czasów, kiedy Emilka miała piętnaście, a George szesnaście lat i spotkali się na lodach w cukierni Morgana. Obserwujemy scenę, w której podczas rozmowy młodych o lodach, dochodzi między nimi do pewnego duchowego porozumienia. Autor sygnalizuje, że pod powierzchnią obserwowanej rzeczywistości istnieje jeszcze inny jej wymiar. Poznajemy ją w akcie trzecim.

Akt trzeci rozpoczyna się dziesięć lat po ślubie bohaterów. Znajdujemy się na cmentarzu. Właśnie odbywa się pogrzeb Emilki, która zmarła przy połogu swego drugiego dziecka. Autor łączy teraz owe dwie rzeczywistości, których obecność sugerował nam w drugim akcie. Żywi i zmarli występują na scenie razem, z tym że ludzie żyjący nie widzą świata duchów, których pełno jest na cmentarzu i które uczestniczą w ich życiu. Zmarli spokojnie siedzą na krzesłach, które symbolizują ich nagrobki i na coś czekają. W trakcie pogrzebu nagle ukazuje się Emilka. Wychodzi spomiędzy stłoczonych pod parasolami ludzi. Jest ubrana w swą ślubną suknię. Rozpoznaje dusze zmarłych i zdziwiona wita się z tymi, których zna. Opowiada swojej zmarłej matce o tym jak wspaniale z Georgem zagospodarowali i rozwinęli farmę, wykorzystując pieniądze, które zostawiła im w spadku. Nagle patrzy badawczo w oczy matki i mówi: - "Ludzie żyjący nie rozumieją nic, prawda ?" - "Tak kochanie. Nie rozumieją wielu rzeczy" - odpowiada matka. Chwilę później pyta, kiedy ustanie to uczucie, że się jeszcze żyje. Matka namawia ją do spokoju i cierpliwości. Gdy Emilka odkrywa, że istnieje poza czasem i może spokojnie wrócić do dowolnie wybranej chwili swojego życia, próbuje cofnąć się do dzieciństwa. Matka ostrzega ją, aby tego nie robiła, bo to całkowicie bezcelowe. Wyjaśnia, że nie może wrócić do swego ciała i jeżeli znajdzie się w którymś z przeżytych momentów życia, to i tak niczego nie będzie mogła w nim zmienić, będzie się on realizował w ten sam sposób, jak poprzednio. Pomimo ostrzeżenia, Emilka pragnie wrócić do dnia, w którym ukończyła dwanaście lat. Reżyser pozwala jej na to i Emilka znów jest w dniu swoich urodzin 11 lutego w 1899 roku. Jednak już po kilku chwilach zrozpaczona prosi, aby ją szybko stamtąd zabrać. Mówi: "Nie miałam pojęcia, że to wszystko było tak!" Później patrząc badawczo w twarz Reżysera pyta: - "Czy jakaś żyjąca istota zdawała sobie kiedyś sprawę z życia - wtedy, kiedy przeżywała je? Z każdej przeżytej chwili - z każdej minuty przeżytej ?!" Reżyser odpowiada: - "Nie. Chyba czasem święci - albo poeci... "

Skonsternowana i smutna Emilka przeprasza innych zmarłych za swój niepotrzebny eksperyment. Teraz już rozumie, dlaczego nie warto wracać do chwil, w których za życia wydawało się nam, że byliśmy mądrzy, dobrzy i szczęśliwi. Po takim powrocie - konstatuje - najczęściej okazuje się, że byliśmy niczym ślepcy błądzący w całkowitych ciemnościach, nieświadomie depcząc uczucia innych ludzi.

Sztukę kończy scena, w której na grób Emilki rzuca się zrozpaczony George.