Na pełnym morzu -  Sławomir Mrożek

Czas akcji: współcześnie.

Miejsce akcji: tratwa na pełnym morzu.

Obsada: 5 ról męskich.

Druk: Sławomir Mrożek "Teatr 6", Noir sur Blanc, Warszawa 1998.

Dramat w jednym akcie.

Gruby, Średni i Mały są rozbitkami. W eleganckich garniturach i białych koszulach siedzą na krzesłach na tratwie, która dryfuje po pełnym morzu. Gdy kończą się zapasy żywności, Gruby cynicznie uświadamia towarzyszom niedoli, że muszą zjeść, nie coś, lecz kogoś: "Musimy zjeść kogoś z nas". Odrzuciwszy pomysł wyłonienia ofiary w drodze losowania, rozbitkowie postanawiają przeprowadzić wybory. W czasie przygotowanej naprędce kampanii najsłabiej wypada Mały: "Koledzy, ja nie powinienem być brany pod uwagę jako kandydat. Ja mam żonę i dzieci". Gruby i Średni prowadzą kampanię w sposób pragmatyczny: Średni byłby kiepską ofiarą, bo niewiele jada; z tego samego powodu będzie dobrym kompanem kanibalistycznej uczty. Gruby jest, jak twierdzi, niestrawny; od razu przygotowuje też grunt pod zawarcie koalicji: "Jeżeli mnie nie wybierzecie, wówczas ten drugi dostanie udko i polędwiczkę. Ja zadowolę się resztą i ozorkiem. Wszystkim, którzy by mieli jakieś zakusy, mówię tu twardo: z ozorka nie rezygnujemy!".

Wybory zostają sfałszowane - w cylindrze znajdują się cztery karteczki. Choć Mały nie wyraża zgody na wprowadzenie dyktatury (zasadę nominacji kandydata), jego los i tak jest już przesądzony: Gruby obejmuje rolę przywódcy, a Średni jest jego satelitą. Gruby, który już proponując przeprowadzenie losowania, zdradził skłonności do manipulacji, teraz poddaje Małego zabiegom socjotechnicznym, przekonując, by się poświęcił dla dobra ogółu: "Jesteśmy szczęśliwi, że nareszcie kolektyw może odpowiedzieć na pańskie gorące wezwanie o sposobność, okazję zrealizowania pańskiej skrytej, czystej tęsknoty. Pan tęskni, aby przejść do naszej pamięci jako jednostka doceniona, skromna, koleżeńska, apetyczna..." Wszystkie argumenty zostają obrócone na niekorzyść Małego: to nic, że w samotności opłakuje go matka, a Gruby i Średni są sierotami: "Gdyby którykolwiek z nas, sierot, miał zostać zjedzony, byłby to policzek wymierzony elementarnej sprawiedliwości. Nie dosyć, że sieroctwo, to jeszcze zjedzenie!" Małemu nie pomaga nawet depesza dostarczona przez Listonosza, którego fala zmyła, gdy zdążał do domku Małego: depesza z wiadomością o śmierci matki Małego. Listonosz co prawda nie daje się wciągnąć w rozgrywki ("Jeżeli [..] wiadomość o zgonie jego mamusi jest sfingowana, dostanie pan nereczki i może trochę boczku. Jeżeli zaś ta wiadomość jest prawdziwa, wtedy my, trzy sieroty, zjemy pana właśnie jako listonosza") - stwierdziwszy, że jest "uczciwym pocztowcem starej daty", skacze z powrotem do wody, ale Gruby wysuwa nowy argument za zjedzeniem Małego - sprawiedliwość dziejową. Ojciec Małego był kancelistą; Gruby twierdzi, że jego ojciec był drwalem analfabetą, a Średni w ogóle nie miał ojca. "...mój ojciec ścinał sosny - papierówki po to, aby pański ojciec miał na czym wypisywać pozwy sekwestracyjne, skierowane do biednej matki mojego kolegi, który w ogóle nie miał ojca. Jak panu nie wstyd!" Małemu nie pomaga również kolejny przybysz ze świata zewnętrznego - Lokaj, który w Grubym rozpoznaje pana hrabiego. Gruby każe Lokajowi utonąć, a Lokaj uszczęśliwiony odnalezieniem panicza żywego, posłusznie spełnia polecenie.

Średni, na polecenie Grubego, na środku tratwy rozkłada biały obrus i ustawia nakrycia. Mały ze strachu zaczyna wierzyć w swoją misję: "Ostatecznie to zupełnie co innego zostać zjedzonym jako zwyczajna ofiara przemocy, a co innego jako inny, lepszy człowiek, który z własnego poświęcenia.... Innymi słowy, być zjedzonym za własnym wewnętrznym przyzwoleniem, razem ze szlachetnymi pobudkami" Gruby umacnia go w tym przeświadczeniu: "... przejdzie pan do naszych żołądków, to znaczy do naszej pamięci, jako bohater, świetlana, bezinteresowna postać". Mały popada niemal w ekstazę, więc gdy Średni znajduje w kufrze cielęcinę z groszkiem, Gruby nie rezygnuje ze zjedzenia towarzysza. Wskazując na Małego, mówi do Średniego: "Czy pan nie widzi, że on jest już szczęśliwy?"