Igraszki z diabłem -  Jan Drda

Czas akcji: nieokreślony.

Miejsce akcji: las, pustelnia, Czarci Młyn, piekło.

Obsada: 11 ról męskich, 2 role żeńskie oraz epizody.

Druk: Wydawnictwo "Odrodzenie", Katowice 1949.

Komedia w dziesięciu obrazach

Rozbójnik Sarka-Farka napada w lesie Marcina Kabata, ale orientuje się, że Marcin jest włóczęgą i nie ma pieniędzy. Jeszcze mniej szczęścia ma rozbójnik z Lucjuszem. Nie wie bowiem, że za myśliwego przebrał się diabeł kusiciel, który zamieni go (na chwilę) w kamień. Lucjusz szuka pustelnika, aby wodzić go na pokuszenie. Ojciec Scholastyk od trzydziestu lat żyje na pustkowiu, żywiąc się szarańczą, umartwiając i oddając modlitwom. Lucjusz kusi go pieczenią, ale pustelnik jest czujny, natychmiast odkrywa znak szatańskich mamideł. Dużo łatwiejszą ofiarą okazuje się królewna Disperanda.

Królewna przychodzi do pustelnika po radę; ojciec chce ją wydać za mąż, ale żaden z książąt konkurentów nie podoba się Disperandzie. Zazdrości swojej służebnej Kasi pięknych zalotników. Ojciec Scholastyk nie udziela jej jednak rady, która dziewczynę zadowoli - mówi o interesie królestwa i dynastii. Tymczasem Lucjusz, który przedstawia się jako synowiec pustelnika, odnajduje królewnę w lesie, niedaleko pustelni i doradza "zupełnie niewinny i głupi myśliwski zabobon": poleca opisać, jak ma wyglądać przyszły mąż, używając krwi zamiast atramentu, podpisać się i przynieść cyrograf przed jedenastą w nocy do Czarciego Młyna. Do podpisania cyrografu Lucjusz namawia również Kasię, która wcale nie jest tak szczęśliwa, jak wydaje się jej pani: jej adoratorzy chętnie ją całują i ściskają, ale żaden nie chce się z nią ożenić.

Lucjusz przybywa do Czarciego Młyna i zasypia; w młynie nocuje również Marcin. Kasia bierze go za diabła i oddaje mu cyrografy - swój i swojej pani. Marcin, wiedząc że dziewczyny nieświadomie sprzedały duszę diabłu, chowa cyrografy do kieszeni koszuli, postanawiając nie oddać ich. Nie przeszkadza mu to jednak grać z diabłami w karty. Czart chcą zagrać o jego duszę, radca piekielny Solfernus oferuje w zamian worek pieniędzy:

"Czy widział pan kiedyś duszę? Mogę pana śmiało zapewnić, że jest mniej warta od porządnego rybiego pęcherza. Takie nadmuchane nic: zważyć tego nie można, zmierzyć także nie, w smaku to ani kwaśne, ani przaśne - ani to pachnie, ani śmierdzi. Bardzo często zresztą ten czy ów z nas popada w zwątpienie, czy w ogóle warto zadawać sobie trud zbierania tych marnych, pustych ludzkich banieczek, które nazywa się duszami. Uprawiamy ten niedorzeczny proceder więcej prawem przyzwyczajenia i bezwładu, z nudów i dla zabicia czasu... Ma pan ochotę zagrać?"

Marcin nie daje się omamić: "Kiedy nam Pan Bóg tylko taki drobny podarunek ofiarował, to niech go sobie spokojnie z powrotem odbierze". Solfernusowi w końcu udaje się jednak przechytrzyć Marcina. Włóczęga zgadza się grać o swoją koszulę, zapomniawszy, że w kieszeni ma cyrografy podpisane przez Disperandę i Kasię. Marcin przegrywa, a dziewczęta natychmiast znajdują narzeczonych. O królewnę stara się książę Ismael z Solfernezji, urodziwy, dobrze urodzony i wykształcony; Disperanda nie wie jednak, że za księcia przebrał się radca piekielny Solfernus. Narzeczonym Kasi zostaje podrzędny diabeł, Karborund, który podaje się za bogatego gospodarza.

Tymczasem Marcin ma wyrzuty sumienia - czuje się odpowiedzialny za los dziewcząt. Udaje się do po radę do Ojca Scholastyka, wierząc że jeszcze nie jest za późno, by uratować dwie dusze, które zbłądziły przez lekkomyślność. Pustelnik uważa jednak, że Disperanda i Kasia zasłużyły na potępienie i męki piekielne. Ojciec Scholastyk okazuje się nie tylko człowiekiem surowym, ale także pysznym, samolubnym, małostkowym i zazdrosnym o swoje zasługi dla nieba. "Gdyby tego rodzaju wybryki, czyny rozpustne i nierządne były tak sobie lekko ręką odpuszczane, wkrótce nie byłoby żadnej dyscypliny na świecie! Każdy by sobie grzeszył na wesoło, ile tylko dusza czy grzeszne jego ciało zapragnie. Wszyscy mówiliby sobie: przecież mi to Pan Bóg i tak przebaczy!"

Marcin natomiast, choć jest utracjuszem, troszczy się o innych, jest wrażliwy i wyrozumiały. Nie zyskawszy pomocy pustelnika, udaje się do piekła, by wydostać od Solfernusa cyrografy. W piekle spotyka Kasię, którą - podobnie jak jej panią - porzucił narzeczony: fałszywy książę Ismael zbiegł od ołtarza na widok święconej wody. Karborundowi nie udała się ucieczka - Kasia, uczepiwszy się go kurczowo, dotarła z nim do samego piekła. Służebna Disperandy jest kobietą z charakterem - żąda, by Karborund dotrzymał obietnicy i ożenił się z nią. Nie przeszkadza jej, że narzeczony jest diabłem, nie zdaje sobie też sprawy, że zaprzedała duszę piekłu.

Marcin wdziera się do sali tronowej księcia Belzebuba, przerywając konferencję i spór Solfernusa z Belialem. Radca piekielny Belial jest diabłem konserwatywnym, zwolennikiem tradycyjnych metod pozyskiwania dusz, natomiast Solfernus to diabeł nowoczesny i wykształcony; prowadzi akademię, której wychowankowie są biegli w psychologii i wyrobieni towarzysko. Marcin wydziera cyrografy samemu Belzebubowi. Straszony mękami na Łożu Madejowym, traci na moment rezon, ale po chwili drze cyrografy. Z odsieczą przychodzi mu anioł Teofil.

Marcin budzi się koło chaty Sarki-Farki. Straszy rozbójnika Łożem Madejowym, które jest już w piekle dla niego przygotowane. Anioł Teofil potwierdza, że rozbójnika czekają wieczne męki. Na prośbę Marcina aniołowi udaje się jednak wyjednać w niebie łaskę dla Sarki-Farki - rozbójnik ma klęczeć o głodzie i pragnieniu tak długo, aż przyjdzie przebaczyć mu ktoś, kogo skrzywdził. Rozbójnik wie, że nikt z pokrzywdzonych już w to miejsce nie wróci. Marcin, zdjęty litością, jako jedna z jego ofiar, udziela mu swojego przebaczenia. Nadlatują anioły, żeby zabrać rozbójnika do nieba. Marcin jednak uważa, że powinien on najpierw odpokutować za swoje grzechy. Anioł Teofil, który wcześniej obiecał nagrodzić męstwo Marcina spełnieniem trzech jego życzeń, zgadza się wydać mu Sarkę-Farkę. Marcin zabiera rozbójnika do Czarciego Młyna i każe mu obracać kołem młyńskim.

Ojciec Scholastyk, dowiedziawszy się od anioła Teofila, że Disperanda i Kasia zostały wyrwane piekłu i mają otwartą drogę do nieba, wpada w furię: "Patrzcie! Do nieba! Rozpustnice! Bezwstydnice! Dziewki rozwiązłe! Do tego samego nieba co ja, święty ojciec Scholastyk! Ja chyba zwariuję! Trzydzieści lat na puszczy żyję, modlę się, światowych radości się wyrzekłem, żeby tylko mieć prawo do chwały niebieskiej, a teraz miałbym iść do jednego nieba razem z grzesznymi dziewkami?" Ojciec Scholastyk zostaje ukarany za pychę; nawet anioł Teofil zachęca sługi Belzebuba, by go zabrały do piekła. Zuchwałego pustelnika ratuje interwencja Marcina. Anioł, spełniając jego drugie życzenie, pozwala mu zapędzić Ojca Scholastyka do pracy w młynie, aby w ten sposób odpokutował za zuchwałość. Marcin lekkomyślnie marnuje ostatnie życzenie, prosząc o tytoń do fajki. Gdy po chwili zjawia się Kasia, przypominając mu o rzekomo złożonej w piekle obietnicy małżeństwa, anioł Teofil nie może już go wybawić...