"Bacon", Teatr Malabar Hotel, Białystok
fot. Bartek Warzecha

Warszawa to nie bułka z masłem

O nieustającym niespełnieniu, trudnych tematach i naruszaniu tabu, o Nowym Teatrze, o podkładaniu bomb i wyważaniu drzwi, o epitetach i etykietach, o szukaniu azylu i walce o bycie sobą, a także o swoim nowym spektaklu "Kabaret warszawski" opowiada Krzysztof Warlikowski.

Mike Urbaniak: Kiedy rozmawiałem ostatnio z Krystyną Jandą, powiedziała mi, że czuje się kompletnie spełniona jako artystka. Ty się czujesz spełniony? - Za wcześnie, by o tym mówić. - Czyli nie bardzo? - Takie myśli w ogóle nie przychodzą mi do głowy. Przecież każdy następny spektakl jest zaprzeczeniem spełnienia. Gdybym był spełniony, to po co miałbym dalej tworzyć? - A co myślisz, kiedy czytasz o sobie, że jesteś klasykiem polskiego teatru? - Rozumiem, że takie określenia przychodzą wraz z sukcesem i z wiekiem. Dzięki temu można mówić, że mamy w kraju paru klasyków w każdej dziedzinie, czyli nie jest źle. Nie przywiązuję do tego wielkiej wagi. Kiedyś byłem reżyserem od hormonów, teraz mogę być wypalonym klasykiem. Epitety się zmieniają, a ja nieustannie robię swój teatr.