"Mała scena", Akademia Ruchu, Warszawa
fot. mat. teatru

Katalog radykalnych gestów

Zamiast felietonu, zaproponuję dziś Państwu quiz, prosząc jednocześnie, byście zechcieli odpowiedzieć na jedno, jedyne pytanie. Zadanie łatwe, zważywszy, że daję Państwu aż trzy szanse na poprawną odpowiedź. Poza tym nie jestem w stanie w żaden sposób ani zweryfikować odpowiedzi, ani stwierdzić, czy przypadkiem nie oszukiwaliście - pisze Paweł Wodziński w Teatrze.

Nie brnijmy dalej przez przydługi wstęp i przejdźmy od razu do rzeczy. Pytanie, które chciałbym dziś zadać, brzmi: jaki program teatru, jakie działanie reżysera, jaki gest aktora mógłby w dzisiejszym polskim teatrze uchodzić za najbardziej radykalny? Niestety, pierwsza odpowiedź była udzielona chyba zbyt pośpiesznie. Nie chodzi o radykalizm polityczny. Ktoś, kto sądzi, że najbardziej radykalnym gestem mogłoby być wpisanie teatru w zaangażowaną działalność polityczną, podporządkowanie jego programu określonej idei, jest w błędzie. Idei politycznych nikt nie bierze poważnie, poglądy polityczne twórców nie wzbudzają niczyjego zainteresowania, a polityczny komunikat płynący ze sceny jest najczęściej rozumiany opacznie, niezgodnie z intencją autorów, bądź nierozumiany wcale.