Z ostatniej chwili:
"Boża krówka" w reż. Sławomira Narlocha w Teatrze Dramatycznym w Warszawie w ramach XI Festiwalu Nowe Epifanie
fot. Marta Ankiersztejn dla Centrum Myśli Jana Pawła II

Agnieszka Podsiadlik: Marzę o tysiącu innych twarzy

- Przygotowując się do roli Marii Stangret, miałam możliwość spotkać się z nią osobiście, ale nie zrobiłam tego. Nie interesowało mnie zadanie, które polega na naśladowczym odtworzeniu prawdziwej postaci - mówi Agnieszka Podsiadlik, aktorka TR Warszawa, w rozmowie z Marceliną Obarską w Culture.pl.

Od kilkunastu lat jest pani aktorką TR Warszawa. Nie kusiło panią nigdy, by zmienić zakład pracy? - W długotrwałych relacjach bywa często tak, że one z czasem niejako powstają na nowo. Zostałam zaproszona do zespołu TR jeszcze będąc studentką, współtworzę to miejsce. Tamta osoba i ta, którą dzisiaj jestem, to dwie różne osoby. To samo mogę powiedzieć też o teatrze: na przestrzeni lat moja relacja z nim zmieniała się. Zawsze te najintensywniejsze dla mnie doświadczenia były jednak przełomami, po których następowały pewne refleksje i coś się zmieniało. Tak, jak w relacji z przyjacielem, w której te najsilniejsze wspólne przeżycia budują nas i nieodwracalnie zmieniają, a nasza relacja ma możliwość przemiany. Szesnaście lat to długi okres w rozwoju człowieka.