"Dogville" w reż. Aleksandry Popławskiej i Marka Kality, Teatr Syrena, Warszawa
fot. Krzysztof Bieliński

Pan Tadeusz

Gdy teraźniejszość skrzeczy i czai się do skoku, Janusz Korwin-Mikke wieszczy III wojnę światową, a znajomi co chwila ogłaszają chęć zaszycia się w Bieszczadach przed tymi "strasznymi czasami" (ostrzegam: spieszcie się, bo w tych Bieszczadach niedługo miejsca zabraknie), dobrze jest spojrzeć w przeszłość - pisze w nowym felietonie Dariusz Kosiński.

Nie dla ucieczki, bo tej nie ma, ale dla złapania równowagi i zapewniającego ją dystansu. Stosowałem tę terapię przed laty, gdy pracując nad książkami o sztuce aktorskiej XIX wieku, czytałem rozsypujące się dzienniki w zakurzonej i hałaśliwej, ale przez to jakoś nieakademicko rzeczywistej czytelni czasopism zniszczonych Biblioteki Jagiellońskiej. Szukałem recenzji i tekstów o teatrze, lecz wzrok błądzący po długaśnych kolumnach ześlizgiwał się też na kroniki codzienne, zapisy przerażających wypadków i prognozy pogody. Potem uspokajałem moich przejętych bliskich i znajomych, że okropne zbrodnie przed ponad stu laty były równie okropne, a dziwnie ciepłe zimy i śniegi majowe wcale nie są apokaliptycznymi znakami początku nowego tysiąclecia.