TEATR III RP W OBRAZACH

Wybrać 25 najważniejszych premier ostatniego dwudziestopięciolecia to zadanie kamikadze. No cóż, do tego typu misji jestem przyzwyczajony. Wiem, że zestawienie to wzbudzi ogromne kontrowersje, każdy przecież przeżywał to ćwierćwiecze po swojemu. Ja również i skrótowym zapisem mych doświadczeń jest lista, którą macie przed sobą. Wiele ważnych premier wypadło, co nie znaczy, że je lekceważę, ale taka jest natura podobnych spisów. Znajdziecie tu też tytuły, które wcale nie były wielkimi sukcesami, a jednak mówią wiele o teatralnym klimacie naszej epoki. Przyjąłem jedną zasadę formalną: każdy reżyser, bo funkcjonujemy jednak w nurcie teatru reżyserskiego, mógł pojawić się tutaj tylko raz. To pozwoliło poszerzyć panoramę, nie skupić się na twórczości tylko 3-4 artystów, których nazwiska dobrze znacie i którzy w sposób oczywisty zdominowali 25 ostatnich sezonów.

Maciej Nowak


fot. Wojciech Plewiński

Hamlet IV
Stary Teatr im. Modrzejewskiej, Kraków 1989
reż. Andrzej Wajda

Andrzeja Wajdy czwarta inscenizacja szekspirowskiego Hamleta w sposób symboliczny otwierała polski teatr na nową, postkomunistyczną rzeczywistość. W chwili premiery reżyser był już senatorem RP, wybranym 4 czerwca 1989 z list Komitetów Obywatelskich. Przedstawienie toczyło się w dwóch planach i w odwróconym teatralnym porządku – publiczność siedziała na scenie, a gdzieś tam za kurtyną, na tradycyjnej widowni, majaczył stary teatr dworskich intryg Gertrudy, Klaudiusza i Poloniusza. Bliżej, w garderobie, przed toaletką pełen dylematów Hamlet przygotowywał się do wkroczenia w akcję i zburzenia starego porządku. Duńskiego księcia grała Teresa Budzisz-Krzyżanowska, według Wajdy, jedyny wówczas polski aktor zdolny unieść tę rolę.

Więcej o spektaklu ...


fot. Wojciech Plewiński

Opis obyczajów
Teatr STU, Kraków 1990
reż. Mikołaj Grabowski

Procesja małomiasteczkowych dewotów, pijaków i zawistników, którzy z feretronami ruszyli w pierwszej scenie przedstawienia Mikołaja Grabowskiego, przeszła potem przez dziesiątki innych premier 25-lecia autorstwa wielu innych reżyserów. I kroczy nadal. Grabowski na bazie staropolskiego dzieła, uchodzącego dotąd za koszmar studentów polonistyki, stworzył jedną z najsilniejszych figur teatralnych III RP. Jednocześnie otworzył polski teatr na dyskusję obyczajową, wyzwalając z powinności patriotycznych i niepodległościowych. Przedstawienie powtarzane było przez wiele sezonów, doczekało się dwóch sequeli i telewizyjnej rejestracji.

Więcej o spektaklu ...


fot. Zygmunt Rytka

Tamara
Teatr Studio im. Witkiewicza, Warszawa 1990
reż. Maciej Wojtyszko

Oto Wizyta starszej pani w wersji roku 1990, gdy do kraju, w którym dokonywała się restauracja starego kapitalistycznego porządku, ciągnęły watahy zagranicznych doradców, szemranych przedsiębiorców i groteskowych emigrantów. Przedstawienie Macieja Wojtyszki przywracało pamięć o Tamarze Łempickiej, zapomnianej włoskiej malarce polskiego pochodzenia, skandalistce, znanej z luksusowego stylu życia. Warszawie, przechodzącej okres bazarowej transformacji, nagle zbiedniałej za sprawą reform Leszka Balcerowicza imponowało to niezmiernie. Tym bardziej, że inscenizacja przypominała toczący się nieustannie w salach redutowych Teatru Studio bankiet z cateringiem, przygotowanym przez kuchnie hotelu Marriott. Wtedy to był symbol najwytworniejszego smaku.

Więcej o spektaklu ...


fot. Krzysztof Furmanek

Carmina Burana
Ośrodek Praktyk Teatralnych Gardzienice, 1990
reż. Włodzimierz Staniewski

Ostatnia wielka premiera Gardzienic, która zebrała jednogłośnie entuzjastyczne opinie. Staniewski i jego aktorzy pokazali w niej mistrzowską pracę nad muzyką i wokalem, porywali rytmami, obrzędowym skupieniem. Synteza najlepszych metod i osiągnięć polskiego teatru poszukującego, budująca legendę Gardzienic, które przez wiele następnych lat, przyciągały do siebie dziesiątki młodych ludzi, zafascynowanych niezależną aurą, mistyką, artystycznym oddaniem.

Więcej o spektaklu ...


fot. Wojciech Plewiński

Ślub
Stary Teatr im. Modrzejewskiej, Kraków 1991
reż. Jerzy Jarocki

Najbardziej klasyczne z klasycznych przedstawień Jerzego Jarockiego, gdzie każdy element inscenizacyjny, każdy gest aktora, ba, każdy przecinek tkwił w precyzyjnie zaplanowanym miejscu, a jego nieznaczne nawet przesunięcie mogło spowodować zawalenie się całej konstrukcji. Żelazna struktura opleciona była aktorską ekstazą i wizyjnością scenografii Jerzego Juka Kowarskiego, która ulegała dynamice marzeń sennych Henryka.

Więcej o spektaklu ...


fot. Mariusz Stachowiak

Król Lear
Teatr Nowy, Poznań 1992
reż. Eugeniusz Korin

To nie była najważniejsza inscenizacja w polskich dziejach recepcji Króla Leara, tym bardziej, że w ogóle do niej nie doszło. Ale przeszła do historii jako najbardziej tragiczna, gdyż na tydzień przed premierą, podczas prób, zmarł na scenie Tadeusz Łomnicki, grający rolę tytułową. Akurat wybiegał za kulisy ze słowami: „Więc jakieś życie świta przede mną. Dalej, łapmy je, pędźmy za nim, biegiem, biegiem!”... Od tego czasu zdarza się, że bardziej świadoma publiczność teatralna podczas następnych realizacji Króla Leara właśnie w tym miejscu przerywa przedstawienie oklaskami, upamiętniając w ten sposób jednego z największych polskich aktorów XX wieku.

Więcej o spektaklu ...


fot. Marek Gardulski

Kalkwerk
Stary Teatr im. Modrzejewskiej, Kraków 1992
reż. Krystian Lupa

Wybór akurat Kalkwerku z bogatej twórczości Krystiana Lupy jest oczywiście ryzykowny. Dlaczego nie Bracia Karamazow? Dlaczego nie Lunatycy? Dlaczego nie Tako rzecze Zaratustra? Dlaczego nie Factory 2? Najważniejszy reżyser 25-lecia, mistrz całego pokolenia ( albo dwóch) polskich artystów teatru w Kalkwerku wyraził niepokoje, które toczyły Polskę u progu lat 90. Skromne, jak na Lupę, przedstawienie, będące adaptacją powieści Thomasa Bernharda, opowiadało o szalonym naukowcu, który w zaciszu swej pracowni dopuszcza się zbrodni na własnej, niepełnosprawnej żonie. Nic nie jest tu jasne, wszystko spowija klimat lęku, niedopowiedzenia, upadku niezachwianych dotąd wartości.

Więcej o spektaklu ...


fot. Marek Grotowski

Historyja o Chwalebnym Zmartwychwstaniu Pańskim
Wrocławski Teatr Współczesny im. Wiercińskiego, 1993
reż. Piotr Cieplak

Historyja... w reż. Piotra Cieplaka zrywała z obowiązującym od trzech dekad Dejmkowym sposobem czytania staropolszczyzny. Zrywała z persyflażem i stylizacją na rzecz czułości, za którą stała nowoczesna religijność. W tym przedstawieniu pojawiły się też po raz pierwszy Kormorany, wrocławska kapela, która określiła na długo styl muzyczny teatru Piotra Cieplaka.

Więcej o spektaklu ...


fot. Marek Biczyk

Młoda śmierć
Teatr Współczesny, Szczecin 1996
reż. Anna Augustynowicz

Chyba pierwszy po roku 1989 pilny komunikat z rzeczywistości do artystycznego azylu, jakim był wówczas polski teatr. Adaptacja reporterskich opowieści o agresji wśród młodzieży wielkich osiedli, o beznamiętnych zabójstwach z nudy, a może z braku perspektyw. Pierwsze pojawienie się w teatrze blokersów, pierwsze projekcje wideo, które współtworzyły narrację przedstawienia, pierwsze użycie na scenie wulgarnego języka ulicy.

Więcej o spektaklu ...


fot. Katarzyna Zajda

Bzik tropikalny
Teatr Rozmaitości, Warszawa 1997
reż. Grzegorz Jarzyna

Bzikiem tropikalnym wg Witkacego objawił się warszawskiej widowni Grzegorz Jarzyna. Tego samego wieczoru w Teatrze Dramatycznym swój stołeczny debiut przeżył też Elektrą Krzysztof Warlikowski. Wieczór, który przyniósł Warszawie premiery dwóch najważniejszych artystów nowego teatru po roku 1989 uznajemy za początek nowego teatru, tzw. przełom styczniowy. To był moment historyczny, wyczekiwany, bo opinia publiczna spragniona była już nowych nazwisk, nowych tendencji. Jarzyna i Warlikowski trafili na swój czas. Ten pierwszy miał tego pełną świadomość i jeszcze na scenie, podczas oklasków, odtańczył tryumfalny taniec papuasów. Ten drugi na pełne poczucie zwycięstwa musiał poczekać jeszcze chwilę.

Więcej o spektaklu ...


fot. Wojciech Plewiński

Noc listopadowa
Teatr Narodowy, Warszawa 1997
reż. Jerzy Grzegorzewski

Na inaugurację odbudowanego po pożarze Teatru Narodowego Jerzy Grzegorzewski przygotował przedstawienie, które postawiło pod znakiem zapytania sens kontynuacji narodowej sceny. Bo jeśli Noc listopadowa i inne wielkie teksty naszej przeszłości są coraz mniej zrozumiałe, to czym ma być Teatr Narodowy? Jaki jest powód jego utrzymywania ze środków państwowych? Jak zwykle wizyjne i efektowne widowisko Jerzego Grzegorzewskiego zrealizowano przy udziale wielu aktorów drugiej narodowej sceny, czyli Starego Teatru w Krakowie. To był przełom. Mało obecni dotąd w stolicy krakowscy aktorzy zaczęli tu bywać coraz częściej.

Więcej o spektaklu ...


fot. Bożena Bułatowicz

Ferdydurke
Kampania Teatr/Teatr Provisorium, Lublin 1998
reż. Janusz Opryński, Witold Mazurkiewicz

Tym spektaklem żyliśmy pod koniec XX wieku, bo był spełnieniem kilku fantazmatów nowej Polski. Przede wszystkim zachwycało, że oto produkcja niezależna, przygotowana poza teatrami instytucjonalnymi, a jednocześnie świetna artystycznie, profesjonalna, ambitna. I dla szerokiej widowni, mimo że oparta na twórczości wielkiego autora. Podobało się też, że Ferdydurke ukazywało dobrą formę legendy lubelskiego teatru dysydenckiego, czyli Provisorium Janusza Opryńskiego.

Więcej o spektaklu ...


fot. Jacek Barcz

Shopping and Fucking
Towarzystwo Teatralne, Warszawa 1999
reż. Paweł Łysak

To przedstawienie nie wytrzymuje porównania z innymi polskimi realizacjami dramaturgicznego brutalizmu przełomu XX i XXI wieku. Ale trzeba o nim pamiętać, bo to pierwszy włam do głównego nurtu polskiego teatru autora, będącego przedstawicielem dramaturgii, zwanej w Wielkiej Brytanii in-yer-face. Obok Marka Ravenhilla pod tym sztandarem działała też m.in. Sarah Kane. Gdy debiutowali w Wielkiej Brytanii odbierano im prawo do godności, talentu. W Polsce – wyszydzano, wyklinano, próbowano cenzurować. Minęło ledwie kilkanaście lat, a uchodzą już za klasyków światowej dramaturgii.

Więcej o spektaklu ...


fot. Tomek Augustyn

Ballada o Zakaczawiu
Teatr im. Modrzejewskiej, Legnica 2000
reż. Jacek Głomb

Od samego początku swojej dyrekcji Jacek Głomb budował teatr w oparciu o wartości lokalne, opowieści, postaci i miejsca, związane z Legnicą i Dolnym Śląskiem. To najwybitniejszy w Polsce, a pewnie również jeden z najciekawszych w Europie teatrów specific site. Ballada o Zakaczawiu była tego nurtu przejawem najważniejszym. W sali dawnego kina Kolejarz Głomb snuł opowieść o dzielnicy Zakaczawie, której centrum był właśnie ów nieczynny już kinematograf. To dzielnica rozpadających się starych kamienic, zamieszkałych przez klasę ludową, która wspomina dawną, powojenną chwałę i nędzną współczesność. Autorzy przedstawienia wyłuskali barwne postaci tej społeczności, przywrócili pamięć o lokalnych wydarzeniach i legendach.

Więcej o spektaklu ...


fot. Stefan Okołowicz

Oczyszczeni Wrocławski Teatr Współczesny im. Wiercińskiego/Teatr Rozmaitości, Warszawa/Teatr Polski, Poznań 2002 reż Krzysztof Warlikowski

Przełomowy spektakl dla Krzysztofa Warlikowskiego i całego nurtu nowego teatru. Po Oczyszczonych ten pierwszy namaszczony został na mistrza, ten drugi – uznany nie za kapryśną modę, ale istotną tendencję sztuki współczesnej. Miłość Fedry w Łaźni Nowej w Krakowie pojawiła się co prawda pół roku wcześniej, ale to Oczyszczeni Krzysztofa Warlikowskiego byli tak naprawdę najważniejszym entrée dramaturgii Sarah Kane na polskie sceny. Wstrząsająca opowieść o miłości uwięzionej w brudnej powłoce ciał przeszywała widzów do szpiku kości. Okrucieństwo, nagość, wulgarność, starość przestawały bulwersować, stawały się znakami przemijania, niespełnienia, bolesnej tęsknoty. Oczyszczeni stworzyli legendę Stanisławy Celińskiej, która grając starzejącą się tancerkę w peep-show, przekroczyła granice własnego wstydu, ujawniła piękną, dojrzałą, obfitą kobiecość.

Więcej o spektaklu ...


fot. Piotr Piechocki

Beczka prochu
Teatr Wybrzeże, Gdańsk 2002
reż. Grażyna Kania

Polski debiut polskiej reżyserki wykształconej w legendarnej berlińskiej Ernst Busch Hochschule fur Schauspielkunst. Opowieść o okrucieństwie wyzwolonym przez bałkańskie wojny ostatniej dekady XX wieku. Zbulwersowana publiczność opuszczała widownię całymi rzędami. Ci, którzy pozostali do końca, zgotowali aktorom i reżyserce entuzjastyczną owację.

Więcej o spektaklu ...


fot. Wiesław Czerniawski

H.
Teatr Wybrzeże, Gdańsk 2004
reż. Jan Klata

H. to skrót od imienia pewnego dobrze znanego młodego księcia z Elsynoru. Jego dzieje, przedstawione w autentycznej scenerii rozpadającej się Stoczni Gdańskiej, posłużyły Janowi Klacie do brutalnego rozliczenia się z oleodrukowym wizerunkiem polskiej transformacji. W jednej z pierwszych scen dworzanie Klaudiusza powtarzają za królem nazwy szczepów i apelacje wielkich win. Oto nowa elita uczy się swoich klasowych dystynkcji. Duch Ojca pojawiał się na wielkim rumaku w zbroi husarza spod Wiednia. Ofelia topiła się w prawdziwym basenie portowym, a H. z Horacjo grali w turbogolfa na zdegradowanych stoczniowych przestrzeniach.

Więcej o spektaklu ...


fot. Bartłomiej Sowa

Sen nocy letniej
Narodowy Stary Teatr im. Modrzejewskiej, Kraków 2006
reż. Maja Kleczewska fot. Bartłomiej Sowa

„Tytanio, miłość umarła” – brzmiały pierwsze słowa przedstawienia, którym Maja Kleczewska wprawiła w osłupienie krakowską widownię. Akcję Snu nocy letniej osadziła w nocnym klubie, w którym króluje cielesne pożądanie, a zjawiska tak anachroniczne, jak miłość,są przedmiotem żartów. Wielkie, odważne i radykalne role Małgorzaty Hajewskiej-Krzysztofik, Sandry Korzeniak, Sebastiana Pawlaka, Piotra Polaka. Ta premiera była jak wywalenie z kopa drzwi do głównego nurtu polskiego teatru. Reżyserka pracująca dotąd w teatrach daleko od szosy znalazła się w samym centrum. I już go nie opuściła.

Więcej o spektaklu ...


fot. Ryszard Kornecki

Odprawa posłów greckich
Narodowy Stary Teatr im. Modrzejewskiej, Kraków 2007
reż. Michał Zadara

Trzeba być Michałem Zadarą, by wziąć na warsztat jeden z najnudniejszych, lekturowych tekstów polskiej literatury i znaleźć w nim materiał na fascynujące widowisko, nawołujące do uszanowania humanistycznych wartości we współczesnej polityce. Publiczność siedziała na scenie i miała przed sobą panoramę widowni Starego Teatru, przez której rzędy w finale przedzierał się posłaniec w stroju greckim z wieścią o upadku Troi. Strój grecki oznaczał nagość, zbroczoną krwią, której ślady na białej podłodze sceny tworzyły tajemniczy palimpsest.

Więcej o spektaklu ...


fot. Bartłomiej Sowa

Był sobie Andrzej Andrzej Andrzej i Andrzej
Teatr Dramatyczny im. Szaniawskiego, Wałbrzych 2010
reż. Monika Strzępka

Większy skandal trudno sobie wyobrazić. Akcja tego przedstawienia odbywała się w trakcie pogrzebu Wielkiego Reżysera filmowego o imieniu Andrzej, który kręcił przez lata filmy tworzące narodowe mitologie. Wśród żałobników znaleźli się m.in. Wielka Aktorka Właścicielka Prywatnego Teatru, Wielki Ekonomista Reformator, którzy kompletnie nie rozumieli, dlaczego jacyś ludzie żądają od nich wzięcia odpowiedzialności za konsekwencje ustrojowych przemian.

Więcej o spektaklu ...


.

Chór kobiet
Instytut Teatralny im. Raszewskiego, Warszawa 2010
reż. Marta Górnicka

Kilkadziesiąt kobiet w rozmaitym wieku i o rozmaitych doświadczeniach życiowych i zawodowych pod wodzą Marty Górnickiej stworzyło jedną z najbardziej wyrazistych stylistyk polskiego teatru ostatniego 25-lecia. Śpiewając, krzycząc, szepcząc, szczekając, wyjąc, opowiedziały o kondycji współczesnej kobiety za pośrednictwem fragmentów wielkiej poezji, przepisów kuchennych i wycinków z gazet. Chór kobiet objechał pół świata, wzbudzając entuzjazm, wzruszenie, płacz i zachwyt.

Więcej o spektaklu ...


fot. Marta Ankiersztejn

Nasza klasa
Teatr na Woli im. Łomnickiego, Warszawa 2010
reż. Ondrej Spišák

To zaskakujące, jak bardzo teatr okazał się skuteczny w upamiętnianiu i rozliczaniu sąsiedzkich zbrodni na Żydach w okresie II wojny światowej. Skuteczniejszy niż książki, które zaległy na zakurzonych półkach biblioteczki, skuteczniejszy niż filmy, które znikają z wielkich ekranów. Tymczasem nagrodzona Nike sztuka Tadeusza Słobodzianka ciągle żyje w kolejnych inscenizacjach, realizowanych na scenach całego świata. Jej warszawska prapremiera nie wzbudziła entuzjazmu krytyków, ale przyciągnęła rzesze widzów, którzy ze ściśniętym gardłem obserwowali, jakie zbrodnicze demony kryją się w polskiej duszy.

Więcej o spektaklu ...


fot. Karol Budrewicz

III Furie
Teatr im. Modrzejewskiej, Legnica 2011
reż. Marcin Liber

Skuteczna próba przenicowania heroicznej historii Polaków na drugą, kobiecą stronę. W tej perspektywie bardziej wyraźnie rysuje się bezsensowne okrucieństwo i zbrodniczość przeszłych wypadków i ich uczestników. Spektakl ocierający się z jednej strony o klimat koncertu rockowego, z drugiej – intymna spowiedź kobiet, uwikłanych w skomplikowane historyczne sytuacje. Tytułowymi trzema furiami były trzy autorki scenariusza: Sylwia Chutnik, Magda Fertacz i Małgorzata Sikorska-Miszczuk.

Więcej o spektaklu ...


fot. Ryszard Kornecki

Paw królowej
Narodowy Stary Teatr im. Modrzejewskiej, Kraków 2012
reż. Paweł Świątek

Uchodząca ciągle za młody głos polskiej literatury Dorota Masłowska usidlona tu została przez jeszcze młodszego twórcę. Paweł Świątek wyeksponował muzyczne rytmy prozy Masłowskiej i jej skrzydlate frazy. Ekspresja aktorów czerpała swą siłę z rapu, stylistyki estrady koncertowej, dynamiki tańca. Nic tu nie jest na serio, a wszystko niezmiernie przejmujące. Tak odświeżającej, żywotnej energii, takiej kreatywności reżyserskiej nie widzieliśmy od dawna. Być może nawet od pierwszych realizacji Jarzyny, Klaty czy Strzępki.

Więcej o spektaklu ...


fot. Jakub Wittchen

Dziady
Teatr Nowy im. Łomnickiego, Poznań 2014
reż. Radek Rychcik

Pomysł był karkołomny i bezczelny: wpisać w arcydramat Polaków wątki afroamerykańskie. Oskarżenia pod adresem Widma Złego Pana padają z ust ciemnoskórej dziewczyny, a piosenka Sobolewskiego Zemsta, zemsta, zemsta na wroga, z Bogiem i choćby mimo Boga przerobiona została na czarny blues, wykonywany przez gromadę niewolników z plantacji i więźniów z klasztoru bazylianów. Gustaw-Konrad przekształcił się w zbuntowanego hipisa, który zamiast Wielkiej Improwizacji wygłasza przemówienie Martina Luthera Kinga I have a Dream, a Guślarz zamienia się w Jokera. Brzmi to dziwacznie, a jednak działa bezbłędnie i z teatru widzowie wychodzą poruszeni, przejęci, niektórzy nawet – zapłakani. Takich emocji Dziady nie wyzwalały już od dawna.

Więcej o spektaklu ...