O władzę dla niebieskich ptaków

Teatr Dramatyczny m. st. Warszawy. Andrzej Jarecki, piosenki Agnieszka Osiecka. "Ptaki" (wg Arystofanesa). Muzyka: Stanisław Prószyński, Choreografia: Witold Gruca. Scenografia: Andrzej Sadowski. Reżyseria: Konrad Swinarski.

«"PTAKI" Andrzeja Jareckiego, zbudowane są na kanwie fabularnej "Ptaków" Arystofanesa, rozwijają parodię życia "potomków husarzy"' w Polsce współczesnej.

Jest to komedia o ostrzu celowo przytępionego i trochą zagmatwanego dowcipu politycznego, by zbytnio nie raził, by mógł się przemknąć przez ucho igielne dostępnego dlań przejścia. Arystofanes w swoim czasie miał mniej kłopotów i obaw, gdyż lud ateński miał niemałe poczucie humoru i pozwalał kpić z wielu swoich świętości, wyróżniając komediopisarza zasłużoną nagrodą konkursową.

Komedia staroattycka upędzała się za nieprawdopodobieństwem pomysłów i scenerii, lecz przez tę fantastykę przeświecały rzeczy najbardziej realne i tkwiące mocno w życiu. Arystofanes w "Ptakach" wystawionych w r. 414 p.n.e. na Wielkich Dionizjach w czasie trwania Wojny Peloponeskiej - podczas wyprawy syrakuzańskiej - jako przeciwnik tej ryzykownej wyprawy (która zresztą skończyła się sromotna klęska) ostrzega niejako lud ateński przed budowaniem twierdzy w obłokach, czy zamków na lodzie.

Z punktu widzenia naszych współczesnych, dość uproszczonych podziałów można by Arystofanesa na tle tej, jak i innych jego komedii ochrzcić mianem "liberała", czy zwolennika zdrowego rozsądku, gdyż ośmieszał radykalne skrzydło demokracji ówczesnej (z Kleonem na czele), nie był jednak również wielbicielem arystokracji ani oligarchów. Uprawiał raczej politykę trzeźwego sadu i złotego środka.

COŚ podobnego można by powiedzieć o autorze aktualnej przeróbki "Ptaków". Jest on czujnym i chwytnym obserwatorem życia i stosunków, które obmalowuje z parodystyczną (o ile na to pozwalają okoliczności) wyrazistością. Czesio sam zahamowuje lot swego Pegaza, nie dając folgi ponoszącej go złośliwości, zaciera kształty, kontury, podobieństwa. Ma nie lada zdolność do wysuwania komicznych wniosków z tragicznych sytuacji, ale nie jest również pozbawiony perspektywicznej - z lotu ptaka - oceny rzeczywistości i niezbyt komicznej czasem jej dialektyki rozwojowej.

Zakończenie tej humoreski wygrane świetnie przez niezastąpionego Gołasa - gdy lud się załamuje pod uciskiem władcy z biczem w ręku - idzie znacznie dalej od pierwowzoru Arystofanesa i świadczy o ambicjach satyrycznych pisarza w szerszej skali społecznej.

Tekst iskrzy się dowcipem przedniej marki - zwłaszcza w obrębie aluzji i zadzierzgnięć z chwilą. Mniej ujmujące są dowcipy w stylu parodystycznego zestawienia tekstów tradycyjnych. Trąca one po pierwsze offenbachowską operetką, czasem nawet banałem "bigosów hultajskich" - o ostrzu skierowanym "znikąd do nigdzie".

"Dobry żart" podobno "tynfa wart", nie będziemy się więc prawować z autorem o hierarchię jego udanego zresztą na ogół żywego i ciętego dowcipu. Należałoby mu życzyć, by jego "Ptaki" mogły nie tylko podskakiwać, lecz nawet - rozpostrzeć swoje skrzydła, do czego autor nie bez słuszności mógłby rościć sobie pretensje.

Część pierwsza komedii jest kompozycyjnie najlepsza, w drugiej i trzeciej - słabnie trochę napięcie komiczne i przeważa dydaktyka. Monotonią kompozycyjną razi kolejne postaci satyrycznych w części drugiej. Mimo tych pewnych uproszczeń kompozycyjnych, przypominających trochę technikę kabaretowych scenek - całość trzyma widownię w uciesznym napięciu, bawi przednio, chwilami zaskakuje i zmusza do żywej reakcji, czemu widz folguje z uciechą, chętnie i ponoś nie.

Reakcja na upostaciowanie pewnych znanych widowni zjawisk i typów jest wręcz żywiołowa. Taką postacią jest choćby poeta, którego okoliczności skłoniły do przeżycia - przełomu...

KOMEDIĘ w przemyślanej reżyserii Konrada Swinarskiego wystawiono z należnym podkreśleniem jej treściowego zamysłu, co w znacznej mierze przyczyniło go do wycieniowania na scenie jej tekstowych niedomówień.

Dwaj Grecy nadwiślańscy - Walczak i Nowak w postaci Stanisława Gawlika i Wiesława, Gołasa - zebrali zasłużone w pełni, nie milknące oklaski. Obydwaj aktorzy wykorzystali w pełni kontrastowość swoich naturalnych dyspozycji. Gołas tryska gejzerem właściwego sobie niewyczerpanego humoru, elastycznością zarówno słowa, jak i cyrkową akrobacją ruchów i mimiki.

Wojciech Pokora dwoił się i troił w roli Poety, Syna wyrodnego i Poborcy, wyróżniając się zaskakującą wyrazistości! słowa i plastyką gestu. Przednim Sykofantem-Donosicielem był Zdzisław Leśniak.

Cała niemal obsada wraz z chórami zasługuje na pełne uznanie. Wymieńmy dla przykładu - Barbarę Kraftównę jako Słowiczkę, Stefana Wronckiego jako Trybala, Jerzegoi Magórskiego i Józefa Nowaka w roli Orłów, Ludwika Paka i wielu innych.

Piosenki Agnieszki Osieckiej, muzyka Stanisława Prószyńskiego i choreografia Witolda Grucy - oprawiła komedię w ramy ulubionej przez szerszą publiczność, naszpikowanej współczesnością, zrytmizowanej komedii muzycznej, która z budową Wprawdzie komedii staroattyckiej niewiele ma wspólnego, lecz tym żywnej może oddziałać na widza współczesnego.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego