Słownik polskiego teatru po 1997 roku "Wątroba", którego jestem współautorem i redaktorem, wywołał pospolite ruszenie wśród krytyków - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej - Stołecznej.
"Dziennik Gazeta Prawna" opublikował aż osiem recenzji książki, jakby redakcja nie wierzyła, że wystarczy jedna, aby przedstawić we właściwym świetle tę niebezpieczną, szkodliwą pozycję. Zmobilizowano wszystkich: redaktorów pism branżowych, teatrologów, recenzentów gazet codziennych oraz tygodników. Nawet Jacek Sieradzki, naczelny "Dialogu", który w ostatnich czasach skąpił nam swojej twórczości, odkurzył klawiaturę i wystukał miażdżący tekst. Jak to bywa w ferworze walki, bitewny szał odebrał recenzentom zdolność myślenia i miejsce argumentów zajęły emocje. Książka, napisana przez grupę młodych teatrologów i dziennikarzy, opowiadająca z ich perspektywy o przełomie w polskim teatrze, narodzinach nowego języka, estetyki i problematyki, została oskarżona o: szerzenie ideologii, publicystykę, tendencyjność, jątrzenie środowiska, "zrywanie ciągłości procesu teatralnego" (sic!), bezczelne mitotwórstwo tudzież nonszalancję. Nazwa