Białystok. Olaf Lubaszenko gościnnie w produkcji Dramatycznego

W Supraślu spotkał się proboszcz z biskupem. W efekcie Olaf Lubaszenko odbywa podróż sentymentalną po Białymstoku. Z tutejszymi aktorami doprowadzi do zakłóceń w eterze

«Znany aktor teatralny i filmowy (m.in. "Kroll", "Sfora", "Operacja Samum") wystąpi gościnnie w najnowszej premierze Teatru Dramatycznego (18-19 czerwca, godz. 19). Właśnie trwają ostatnie próby do spektaklu "Zakłócenia w eterze" - adaptacji powieści Irwina Shawa. Po jej wydaniu w 1951 r. pisarz został zmuszony do opuszczenia USA. W "Zakłóceniach..." opisał czarną kartę w dziejach USA - czasy, gdy komisja Josepha McCarthy'ego tropiąc, przesłuchując, oskarżając różnych podejrzanych o komunizm, stworzyła piekło wzajemnej nieufności, donosów, pomówień i prześladowań.

- Bohaterem "Zakłóceń w eterze" jest Clement Archer [w tej roli Lubaszenko - red.], reżyser pracujący w rozgłośni radiowej w Stanach. Reżyseruje wielkie słuchowisko radiowe na żywo. Nagle zostaje postawiony w przykrej sytuacji - dostaje polecenie zwolnienia kilku aktorów oraz kompozytora. Powodem, oczywiście nieoficjalnym, są podejrzenia o ich komunistyczne sympatie. Archer się z tym nie zgadza... Co się dzieje dalej, zobaczycie państwo już na spektaklu - mówi Piotr Dąbrowski, reżyser spektaklu. On też, przy współpracy aktorów, przygotował adaptację książki Shawa. Na początku nie myślał jednak o powierzeniu głównej roli aktorowi spoza teatru.

- Ale traf chciał, że akurat poznaliśmy się na planie serialu "Blondynka" w Supraślu... - mówi Dąbrowski.

Olaf Lubaszenko: - Kręciliśmy scenę ślubu, Piotr właśnie odwiedzał parafię, w której ja byłem proboszczem, a Piotr przybył jako biskup. Staliśmy tak w sutannach, zaczęliśmy rozmawiać. Propozycję potraktowałem jako polecenie służbowe - żartuje Lubaszenko. - Poza wszystkim "Zakłócenia w eterze" mówią o ważnych sprawach, takich jak sumienie, wolność słowa, niszczenie ludzi. To jest ciągle aktualne, to się ciągle dzieje.

W spektaklu obok Lubaszenki zagrają m.in. Agnieszka Możejko, Dorota Radomska, Bernard Maciej Bania.

Spektakl dzieje się w latach 50. i taka - stylizowana na epokę jest też scenografia (Andrzej Dworakowski) i kostiumy aktorów. W tle płynie jazz sprzed pół wieku (opracowanie muzyczne - Julia Wacławik-Dąbrowska). W klimat epoki wprowadzą też widzów wstawki multimedialne - projekcje z rzutnika. Spektakl trwa prawie dwie godziny - z przerwą.

Dla Lubaszenki to nie pierwszy kontakt z Teatrem Dramatycznym.

- W tym teatrze, w latach 70. występowała moja mama [Asja Łamtiugina]. Choć pochodzę z Warszawy, przez czas jej pracy tutaj, chodziłem do Szkoły Podstawowej nr 9. Byłem nawet w klasie sportowej, ale przeniesiono mnie do normalnej, bo nie miałem predyspozycji - śmieje się Lubaszenko. - Tu, w tym teatrze, tak naprawdę poznałem magię teatralnego świata. Związek z Białymstokiem czuję też poprzez mego tatę [Edward Linde-Lubaszenko], który w tym mieście, 23 sierpnia 1939 r. się urodził. Tak więc w pewnym sensie odbywam podróż sentymentalną...»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego