Zrobili jak starożytni Rzymianie, palący za sobą statki przed atakiem na nowy ląd. 20 lat temu założyli teatr i poświęcili mu się bez reszty, bo i tak nie mieli gdzie wrócić. Po tłumach na każdym spektaklu katowickiego Korezu widać, że było warto. W piątek ten niezależny teatr świętował urodziny - pisze Aleksandra Czapla-Oslislo w Gazecie Wyborczej - Katowice.
Dwadzieścia lat temu byli bezdomni. Trzyosobowy, amatorski teatr w składzie: Bogdan Kalus, Grzegorz Wolniak i Michał Bryś grał tam, gdzie go chciano, nawet w szkołach czy sanatoriach. Bez siedziby, niejedną sztukę próbowali w kuchni, a premierę ich pierwszego spektaklu 21 maja 1990 roku przygarnął chorzowski Dom Kultury. Aktorskie trio, zafascynowane krakowskim wykonaniem "Scenariusza dla trzech aktorów" i po warsztatach z Andrzejem Grabowskim, też postanowiło zmierzyć się z improwizowanym tekstem Bogusława Schaeffera. Autor, o dziwo, za wstawiennictwem Grabowskiego, zgodził się, by trzech zupełnie mu nieznanych amatorów wystawiło jego sztukę. Nieszczęśliwie i jednocześnie szczęśliwie dla teatru Korez (...) Bryś dostał się do szkoły aktorskiej i trzeba było szukać dla niego zastępstwa. W pewien wrześniowy czwartek egzemplarz "Scenariusza..." dali Mirkowi Neinertowi, a w poniedziałek grali już kolejny spektakl w nowym składzie. Dziś Neinert