"Zgorszenie publiczne"

Farsa w trzech aktach Franciszka Arnolda - Występ gościnny Jadwigi Zaklickiej - Reżyseria Hanny Małkowskiej - Dekoracje W. Małkowskiego

«Trudno było by mówić o wartościach artystycznych farsy Arnolda pt. "Zgorszenie publiczne", którą ujrzeliśmy na sobotniej premierze w Teatrze Ziemi Pomorskiej. Sztuka to całkiem przeciętna, która jednak dzięki wykorzystaniu wszelkich momentów bawi widza. Grano ją przed kilku laty z wielkim powodzeniem na scenach polskich i wiedeńskich.

Akcja toczy się w gabinecie Kajetana Pfeifera, bogacza wiedeńskiego, który dla ambicji stara się za pośrednictwem hr. di Casteila dla siebie o tytuł konsula, a dla krewnego, młodego dyplomaty Henryka Webera o tytuł hrabiowski, aby mógł poślubić Helenę, krewną hrabiny Pritzelwitz. Pfeifer dopiął swego celu, co pociągnęło za sobą szereg przykrości dla niego. Na widowni zjawia się teraz egzotyczna tancerka Dorina Blacker, którą poprzednio Henryk poznał za granicą. Przy nią Pfeifer i Henryk mają szereg przejść, które wtrącają ich niekiedy w rozpaczliwą, a jednak komiczną sytuację. Doskonałymi typami są hrabina Pritzelwitz i brat jej uczony Diringer, który jest specjalistą od "czystości rasy". W końcu okazuje się, że ten, który występował jako strażnik czystości jest ojcem egzotycznej tancerki Blacker. Farsa kończy się oczywiście ,,happy-end'em".

Wykonanie sztuki przez zespół nasz było wzorowe. Trudno było by zarzucić komukolwiek z wykonawców jakieś niedociągnięcie. P. Małkowska wyreżyserowała farsę z werwą, nadając akcji doskonałe tempo.

Bawiąca od szeregu tygodni na występach gościnnych artystka scen stołecznych p. Jadwiga Zaklicka, czuła się dobrze w roli egzotycznej tancerki. Była pełna nieokiełznanego, pierwotnego temperamentu, przy czym należy podnieść świetną charakteryzację.

Dyr. Bracką ujrzeliśmy w epizodycznej roli gospodyni Holkowej. Co można by powiedzieć o grze jej? Tylko słowa pochwały i uznania. Tak samo p. Halina Dorée jako Rózia, córka gospodyni, była naturalna i dała bardzo miłą kreację adoptowanej córki hrabiego di Casteila.

P. Małkowską już kilkakrotnie mieliśmy okazję podziwiać w rolach starszych wytwornych pań. Wystarczy, że przypomnę kapitalną postać babci Popinot ze "Starego wina". I w "Zgorszeniu publicznym" nie zawiodła. Jako hrabina Pritzelwitz poruszała się na scenie pełna dostojeństwa i godności. - P. Łukowska, jako Helena i narzeczona Henryka, była poprawna.

Z kolei przejdźmy do omówienia wykonawców poszcz. ról męskich. P. Ilcewicz dał nam doskonałą postać Pfeifera. Gra Jego obfitowała w cały szereg momentów pełnych humoru. P. Surzyński jako Henryk Weber był bez zarzutu, tak samo p. Mierzejewski w roli hrabiego di Casteila, żyjącego z naiwności bliźnich. P. Cybulski doskonale potrafił oddać pełną komizmu postać profesora Diringera.

Dekoracje we wszystkich trzech odsłonach bez zmiany, wobec czego inż. Małkowski nie miał pola do popisu.

Publiczność bawiła się świetnie, żywo oklaskując artystów. "Zgorszenie publiczne" na pewno będzie się cieszyło wielkim powodzeniem.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego