Logo
11.05.2010 Wersja do druku

Aktorzy chcą grać, a dyrektor nie pozwala?

Czy aktorzy Teatru im. W. Bogusławskiego w Kaliszu zrzeszeni w zakładowej Solidarności są szykanowani przez dyrekcję placówki? Tak przynajmniej uważają ci, którzy choć należą do zespołu teatru, to od około trzech lat nie pojawiają się na scenie. Co miesiąc otrzymują jedynie pensję i na tym ich "rola" się kończy, choć teatr nad Prosną gra 250 przedstawień w ciągu roku. W ich obronie stanął szef regionalnej Solidarności - pisze Andrzej Korzyński w Polsce Głosie Wielkopolskim.

- Dyrektor przyjął zasadę, że kilkoro aktorów nie pasuje do jego wizji teatru, bo No i właśnie. Nie znamy uzasadnienia - mówi Jan Mosiński, przewodniczący Zarządu Regionu NSZZ Solidarność Wielkopolska Południowa. - Podejrzewam, że główną rolą dyrektora Igora Michalskiego [na zdjęciu] jest walka z Solidarnością. Dlatego poprosiłem o spotkanie, licząc, że usłyszę argumenty, które mnie przekonają. Niestety... Według Mosińskiego, dyrekcja kaliskiej sceny nie ma żadnej wizji. Dowodem ma być zatrudnianie w miejsce artystów, którzy kończyli wyższe szkoły aktorskie osób, które kończyły np. kursy teatralne. A ci, którym nie daje się ról, są dobrymi i lubianymi przez kaliszan aktorami. - "Bogusławski" miał w swej historii dyrektorów, z którymi nasza współpraca przebiegała dobrze, ale byli też tacy, z którymi trudno się współpracowało. Niestety, takim dyrektorem jest Igor Michalski, który uczynił z teatru swój folwark, gdzie dial

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kalisz: Aktorzy chcą grać, a dyrektor nie pozwala?

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Głos Wielkopolski nr 108 online

Autor:

Andrzej Korzyński

Data:

11.05.2010