Szok. Na wystawie fotografii "Witkacy: Psychoholizm" w Centrum Sztuki WRO są tłumy ludzi. Co więcej, tłumy ludzi młodych, których nie posądzałbym o znajomość twórczości skandalizującego artysty czasów II RP... - pisze Krzysztof Kucharski w Polsce Gazecie Wrocławskiej.
W Centrum Sztuki WRO oglądać można świetną wystawę "Witkacy: Psychoholizm". Szok. Na wystawie fotografii "Witkacy: Psychoholizm" w Centrum Sztuki WRO są tłumy ludzi. Co więcej, tłumy ludzi młodych, których nie posądzałbym o znajomość twórczości skandalizującego artysty czasów II RP... Wśród gości dostrzegam znanego na całym świecie witkacologa, prof. Janusza Deglera. Świetnie, "wynajmę" go do roli cicerone po wrocławskiej ekspozycji. Kontrolnie tylko pytam: Czy jest jakieś zdjęcie na tej wystawie, którego Pan nie widział? Profesor patrzy na mnie z politowaniem. - Pan raczy żartować, Witkacy już zdjęć nie robi. A te, które zrobił, są znane wszystkim interesującym się twórczością autora "Szewców" i "Nienasycenia" - słyszę. Pewnie, że głupio zabrzmiało, bo prof. Degler zna najmniejszy strzęp papieru, który Stanisław Ignacy Witkiewicz, zwany Witkacym, musnął nawet przelotnie. Wracając na wystawę - autor większośc