"Mayday" , Teatru im. Osterwy w Gorzowie Wlkp.
fot. Ewa Kunicka/mat. teatru
- Protestujący aktorzy to są ludzie, dla których Arlekin jest często pierwszym miejscem pracy. Panujące tam normy mogli uznawać za typowe dla klimatu i sposobu pracy w teatrze. Przez kilka ostatnich lat tekst umów był zmieniany. Życie zaczęło im pokazywać, że nie mają praw i nic ich nie chroni, ale narzucono im dokładnie takie obowiązki, jak przy umowie o pracę. Brak ochrony przez instytucje, w której są zatrudnieni, trzeba uregulować. Sytuacja aktorów z Arlekina to część większego problemu i ekstremalny przykład, jak mogą być traktowani aktorzy zatrudniani na umowy o dzieło - mówi prezes ZASP Joanna Szczepkowska w Gazecie Wyborczej - Łódź.
Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się
zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».