Logo
23.04.2010 Wersja do druku

Zanim będzie za późno

- Moja rodzina nie miała tradycji aktorskich. Nie wybierałam zawodu z myślą o pełnieniu misji, tylko z miłości do grania. Nie rozumiałam, co to znaczy, że serial może aktora popsuć. Nigdy nie daję sobie taryfy ulgowej i mam nadzieję, że gdy będzie się ze mną działo coś niedobrego, koledzy mi o tym powiedzą - mówi MAŁGORZATA KOŻUCHOWSKA, aktorka Teatru Narodowego w Warszawie.

Z Małgorzatą Kożuchowską rozmawia Jacek Cieślak. Rz W dniu, kiedy umówiliśmy się na wywiad, doszło do katastrofy w Smoleńsku. Miała pani mieć próbę "Księżniczki na opak wywróconej". Co się wtedy działo w Teatrze Narodowym? Małgorzata Kożuchowska: Próba była zaplanowana na dziesiątą i kiedy spotkaliśmy się w bufecie, wszyscy już wiedzieli, co się wydarzyło. Oglądaliśmy telewizję, śledziliśmy napływające informacje. Poczucie grozy było tym silniejsze, że dyrektor Jan Englert miał lecieć do Katynia prezydenckim samolotem. Musiał zrezygnować, bo zbliżała się premiera, miał też zagrać w "Tangu" Jerzego Jarockiego. Sobotnia próba została odwołana? - Tak. Kupiliśmy kwiaty i poszliśmy przed Pałac Prezydencki. Potem pojechaliśmy do mnie. Zadawaliśmy sobie pytanie: co teraz? Trudno o tym mówić. Żałoba wywołuję potrzebę jedności i wspólnoty. Nie należy się tego wstydzić. To bardzo ludzkie. Trudno uwierzyć w tę

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zanim będzie za późno

Źródło:

Materiał nadesłany

Rzeczpospolita nr 95 - TV magazyn

Autor:

Jacek Cieślak

Data:

23.04.2010