«Pięć festiwalowych dni tegorocznego Kalejdoskopu pokazało, że impreza nie tylko rośnie w ilość artystycznych wydarzeń, ale przede wszystkim w ich jakość. To już nie przegląd zorganizowany w małych salach, ale prawdziwe święto tancerzy zyskujące ogólnopolską rangę.
Tegoroczny festiwal rozpoczęła wystawa fotografii Jakuba Wittchena, pokazy świetnych dokumentów filmowych o tańcu i interesujący mroczny spektakl Grupy Przejściowej "Na dnie 100dni" (...) W czwartek zainteresowani tańcem mogli trochę się podszkolić z teorii tańca A wieczorem na scenie zatańczył Krakowski Teatr Tańca i węgierska tancerka Marta Landjanszki.
- Spektakl krakowski to było coś cudownego, pożądanie z krwi i kości, zachwyciłam się. Natomiast Marta Landjanszki pokazała swoisty performance. Tancerka przebierała się na scenie, schodziła do widowni, siadała na kolanach, całowała widzów. Ciekawe, ale chyba nie do końca do mnie przemówiło - oceniała wieczór pani Jola, białostoczanka, która sama zajmuje się artterapią.
Organizatorzy zapowiadali, że w tym roku taniec ukazany zostanie w swoich najróżniejszych formach i kształtach. I tak było. Piątkowy wieczór zdominował najpierw zespół DWAT z otwartym wciąż projektem "Kwadrat w szafie", zapraszając widzów do oglądania spektaklu rozgrywanej wokół przysłowiowej szafy. Historia toczyła się wokół pewnego zabójstwa, czwórka tancerzy tańczyła zaś wedle pewnych reguł, choć z dużą dozą improwizacji i zabawy. Spektakl ma mieć premierę w czerwcu br. Tancerze podpytywali publikę: co państwo widzieliście? "Inspiracje PKP, sąsiedzi, wariatkowo, nieudany seks w szafie" - to tylko niektóre odpowiedzi widzów. Ci ostatni zresztą też pytali: "Jak skończy się historia?" (...)
Po Polakach na scenie show dali Białorusini z grupy TAD [na zdjęciu]. Byli niezrównani w scenach baletowych i pięknych podnoszeniach w parach.
Kompletna zmiana klimatu nastąpiła w sobotę. Gdy na scenie Forum tańczyła trójmiejska grupa Good Girl Killer publika była nieco skonsternowana. Powód? Tancerze przez prawie godzinę wykonywali na scenie bardzo proste, sekwencyjnie powtarzane ruchy. Wyrzut nogi, podniesienie ręki, cztery kroki do przodu, pięć po przekątnej. Tu bardzo przydała się wprowadzona przez organizatorów nowość. Rozmowy który przeprowadzano po spektaklach z artystami.
- Inspiracją tego spektaklu było postać Delii Derbyshire, kobiety, która w latach 60-tych w radiu BBC stworzyła dźwięki do serialu "Doctor Who". To była właściwie muzyka konkretna i elektroniczna, tworzona na instrumentach niemuzycznych (...) Spektakl więc celowo jest abstrakcyjny, minimalistyczny. Mówi o przestrzeni, czasie, geometrii, czystości formy, taka jest też muzyka, na której kształt składają się m.in. dźwięki otwieranej furtki - opowiadała Anna Steller.
Piątkowe spotkanie domknęła Takako Matsuda ze spektaklem w formie listu: czytane fragmenty przeplatały się z tańcem. Japonka, która mieszka obecnie w Warszawie została nagrodzona brawami na stojąco (...)
W niedzielę na widzów czekały jeszcze pokazy powarsztatowe, projekty taneczne, plastyczne i fotograficzne, każdego dnia w Famie działał też festiwalowy klub.»