Logo
11.03.2010 Wersja do druku

Jasna ciemność

Nie, to nie będzie o pośladkach. Choć prawdę mówiąc, dumna jestem, że w wieku 57 lat stały się znane na cały kraj. To będzie o magii w teatrze i o ciemności. To będzie odpowiedź na pytanie, które zadała mi dziennikarka: - Niech pani mi powie, jak tam jest co się czuje ze sceny? Czy publiczność to czarna plama i nic więcej? Czy to jest granica? Ściana? Czy jest magia, czy tylko ludzie w krzesłach? - pisze Joanna Szczepkowska w Gazecie Wyborczej - Wysokich Obcasach.

Poznałam go przypadkiem. To było w 2004 roku. Umówiłam się z córką na sałatkę do jednej z dzielnicowych kawiarni. Kiedy weszłam, on siedział przy jej stoliku z kieliszkiem wina. Przysiadł się. Lekko pijany mężczyzna w moim wieku nie zrobił na mnie dobrego wrażenia. Rozbawiło mnie pytanie: 'Czy panie wiedzą, kto ja jestem?', a kiedy podał wizytówkę, włożyłam ją do kieszeni i dałam do zrozumienia, że rozmowa skończona. Odszedł. Wtedy żyła jeszcze moja mama, z którą dzieliłam się zdarzeniami dnia. Była ciekawa wszystkiego, także nazwiska na tej wizytówce. I nazwy firmy, którą on kieruje. To więcej niż firma. Potężne biznesowe stowarzyszenie. No i zaczęło się. 'Słuchaj, zadzwoń tam i powiedz, że miło ci było go poznać'. Ale po co? Ja nie mam nic wspólnego z tymi kręgami. 'No właśnie. Jesteś kompletnie wyizolowana. Zadzwoń tylko'. Moja mama zawsze miała katastroficzną wizję mojego życia. Zadzwoniłam. Nagrałam się. Naz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Jasna ciemność

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazecie Wyborczej - Wysokie Obcasy online

Autor:

Joanna Szczepkowska

Data:

11.03.2010