"Taniec Delhi" w reż. Iwana Wyrypajewa w Teatrze Narodowym w Warszawie. Pisze Joanna Derkaczew w Gazecie Wyborczej.
Iwan Wyrypajew w zimnym, precyzyjnie skonstruowanym spektaklu nie tylko mówi o głodzie uczuć, ale pozwala go doświadczyć. "Nic nie czuję, dziwne, w takiej chwili powinno się coś czuć. To nie uczucie, ale antyuczucie" - powtarzają kolejni bohaterowie "Tańca Delhi ", najnowszej sztuki Iwana Wyrypajewa napisanej specjalnie dla Teatru Narodowego. Złożony z siedmiu miniatur spektakl w całości zbudowany jest na tym wrażeniu niestosowności, niedopasowania, przesunięcia. To antymelodramat, w którym najbardziej banalne sytuacje (miłość szczęśliwa/nieszczęśliwa, matka umierająca/choleryczna, żona kochana/porzucana) prezentowane są w języku podniosłym i sztucznym. Kolejne części przekreślają się wzajemnie, jakby kpiąc z łatwowierności widza, na zasadzie: "Naprawdę uwierzyliście w tamtą wersję historii? To zobaczcie, że mogło być zupełnie inaczej...". Wrażenie wielkiego oszustwa pogłębiają celowe anachronizmy, zgrzyty i błędy. Ub