Najpierw widzisz wgłębienie, później dostrzegasz, że to pępek - fragment ludzkiego brzucha. Nie należy on jednak do żywego człowieka. To jedynie połać mięsa, tłusta słonina, która wzbudza odrazę. To plakat najnowszego spektaklu w Teatrze Polskim. Premiera "Babel" w reżyserii Mai Kleczewskiej już w piątek.
- Zastanawialiśmy się, który tekst wystawić - wspomina Kleczewska. - Tłumaczka Karolina Bikont przygotowywała dla nas fragmenty "Babel". Im więcej podsyłała nam tych fragmentów, tym bardziej byliśmy urzeczeni i zagubieni jednocześnie. Po pewnym czasie jednak zadaliśmy jej kluczowe pytanie: "a gdzie są dialogi?", "ano nie ma" - odpowiedziała. Mieliśmy sztukę bez dialogów, z tekstami, które nie wiadomo, do kogo przynależą. W miarę lektury czuliśmy jednak, jak ten wielogłos oddaje problematykę tekstu. Zresztą Jelinek taka jest - daje swoje sztuki, które są niejako antytekstem dla teatru i pozwala nad nimi pracować. O czym opowiada "Babel"? - Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, sama autorka Elfriede Jelinek unika tego - zaznacza reżyserka. - To głównie tekst o śmierci i o tych, którzy zginęli na wojnie. Oni już nie mogą mówić, więc mówi za nich Jelinek. Pisarka atakuje współczesność za wybiórcze spojrzenie na wojnę. Nagromadzeni