Warszawa. Premiera "Dozorcy" w Narodowym

Są aktorzy, dla których warto robić pewne sztuki. Tak zdaniem Piotra Cieplaka jest z Gajosem i dramatem Harolda Pintera "Dozorca". - On nie gwiazdorzy. Jest otwarty na propozycje, słucha, ma bardzo dużo pomysłów, da się z nim uzgodnić wspólne stanowisko - mówi Cieślak. - Ma cierpliwość do młodych aktorów, stara się, aby to był koncert na trzy instrumenty, a nie solowy występ - dodaje.

«Nad sceną wiszą krzesła, pod sceną walają się graty: skrzynie, puszka z farbą, stary odkurzacz, na scenie trzech mężczyzn walczy o miejsce do życia. Wśród nich Janusz Gajos.

Są aktorzy, dla których warto robić pewne sztuki. Tak zdaniem Piotra Cieplaka jest z Gajosem i dramatem Harolda Pintera "Dozorca". - On nie gwiazdorzy. Jest otwarty na propozycje, słucha, ma bardzo dużo pomysłów, da się z nim uzgodnić wspólne stanowisko - mówi Cieślak. - Ma cierpliwość do młodych aktorów, stara się, aby to był koncert na trzy instrumenty, a nie solowy występ - dodaje.

Dwójka młodych aktorów to Oskar Hamerski i Karol Pocheć. Wcielają się w braci mieszkających we wspólnym mieszkaniu. Pewnego dnia Aston (Hamerski) zaprasza na noc włóczęgę (Gajos). Bezdomny zostaje w mieszkaniu na dłużej i komplikuje życie braci. - Walczą o przestrzeń, kto ma być na górze, kto na dole - mówi Hamerski.

"Dozorca" to jeden z najważniejszych tekstów Pintera. W 1960 r. wystawił go londyński Art Theater Club, przynosząc pisarzowi sławę i pieniądze. Jego pierwsza żona Vivien nie lubiła tego tekstu, ponieważ za dużo było w nim wątków autobiograficznych. Każda z trzech postaci była odwzorowaniem prawdziwych osób, jakie Pinterowie poznali. Laureat Nobla potrafił realne doświadczenia przekuć w sceniczną materię i sprawić, aby nabrały one nowych znaczeń, aktualnych do dziś.

- Żyjemy w czasie odczuwalnych napięć społecznych, zastanawiamy się, jak sobie radzić z problemami społecznymi takimi jak bezdomność - tłumaczy Hamerski i przyznaje, że rola nie była łatwa. - Ten tekst ma w sobie dużo zakamarków. Fantastycznie są tu opisane relacje międzyludzkie, budowane dramatyczne napięcie - opowiada. Pinter uchodzi za mistrza pauzy, a jego sztuki nazywane są komediami zagrożeń. Niepozbawione są też humoru, często absurdalnego.- "Dozorca" to tragikomedia. Powinna najpierw wywoływać śmiech, a potem zastanowienie - podsumowuje Hamerski.

HAROLD PINTER

"DOZORCA"

REZ. PIOTR CIEŚLAK

20.02, Teatr Narodowy, Scena przy Wierzbowej

ul. Wierzbowa 3

godz. 19.30, bilety: 40-60 zł.»

e-teatr.pl - wortal teatru polskiego © Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego