XVI Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych rozpocznie się w Łodzi już za trzy dni. I w tym roku możemy liczyć na różnorodność repertuaru. Bez względu na to, czy będą to dzieła klasyczne, czy bardziej eksperymentalne, komediowe, czy poważne, zostaną pokazane w Łodzi najlepsze, wyselekcjonowane z ostatniego roku spektakle.
Obok przedstawień rodzimych teatrów z Warszawy, Krakowa, Radomia i Łodzi zobaczymy koprodukcję Teatru Habima z Tel Avivu i berlińskiego Schaubühne, spektakle Teatru Mladinsko z Ljubliany oraz Teatru Katona z Budapesztu. - Festiwal jest dokładnie taki, jak sobie założyliśmy. Wszystkie przedstawienia udało się nam zrealizować - zapewnia Magdalena Stefańska z działu promocji Teatru Powszechnego. Trudno mówić o najmocniejszym punkcie festiwalu. Doskonałe są: "Wymazywanie" T. Bernharda w reżyserii Krystiana Lupy, w wykonaniu aktorów Teatru Dramatycznego w Warszawie, "Trylogia" wg Henryka Sienkiewicza w reżyserii Jana Klaty, przygotowana przez aktorów Teatru Starego w Krakowie, "Fedra" w reż. Mai Kleczewskiej Teatru Narodowego w Warszawie. Na uwagę zasługuje też kontrowersyjna "(A)pollonia" w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego Nowego Teatru w Warszawie. Większość dzieł podczas trwania festiwalu zobaczymy dwukrotnie. Niezmiennie pokazom teatralnym