O swoich i kolegów aktorów przygodach opowiadał i śpiewał w Kielcach Artur Barciś. Ten popularny aktor ma ogromny dystans do siebie a niegdysiejsze kompleksy zwalcza żartami. Aktor był w ostatni piątek gościem imprezy z cyklu "Salon Bezsenności" w Kieleckim Centrum Kultury - pisze Lidia Cichocka w Echu Dnia.
Tak tłumaczy dlaczego został aktorem: - Ja nie miałem wyjścia. Naprawdę. Czy wiecie co znaczy być najmniejszym w szkole - pytał widzów. Nie w klasie, ale w szkole? A ja byłem najmniejszy. I przemądrzały. W wieku 5 lat umiałem czytać i kiedy koledzy uczyli się Ala ma Asa ja pochłaniałem książki Szklarskiego. Byłem słabeusz więc jak coś odpysknąłem to dostawałem w ryj. Ale raz, na akademii z okazji Rewolucji Październikowej stanąłem na scenie, mówiłem wiersz i nawet ci moi oprawcy słuchali w milczeniu a potem bili brawo. Z ŁODZI DO WARSZAWY Niepozorny wygląd i fryzura na pazia nie pomagały mu w czasie egzaminów do szkoły teatralnej. Wybrał Łódź, bo tam mieli przyjmować nienormalnych czyli charakterystycznych. Pani w sekretariacie wzięła go za dziewczynkę, komisja nie chciała wzroku podnieść znad gazet i krzyżówek. Zauważono go dopiero gdy zaczął mówić. Ostatecznie zajął drugie miejsce na liście przyjętych. Jednak po dyplomie