Krakowski Salon Poezji - "Eugeniusz Oniegin" w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie. Pisze Paweł Głowacki w Dzienniku Polskim.
Pierwszy dygnął mały, dalej wskazujący i serdeczny zatańczyły jednocześnie, później drgnął środkowy, wreszcie kciuk filigranowy majestatycznie nakreślił w powietrzu okrąg prawie idealny - jakby stawiał kropkę na końcu długiej myśli, zaznaczał finalne takty frazy rozpisanej na kilka wersów i uchylał furtkę do ciszy pauzy przed zdaniem kolejnym. Teraz - Doroty Segdy oddech cichy, głęboki, po czym wszystko się powtarza. Następny niespieszny taniec kolejnych słów Aleksandra Puszkina i obok nich niemy pląs palców uniesionej nad stolikiem prawej dłoni Segdy, czytającej fragmenty arcydzieła dygresji - poematu "Eugeniusz Oniegin". Czego chciały palce czytającej? Pomóc cichym tańcem ustom wypuszczającym słowa? Z powietrza ulepić ludzi i rzeczy świata opowiadanego? A może szło im o odwrócenie uwagi od nieuchronnej bezradności, o zasłonięcie prawdy, że przecież nikt nie potrafi odczytać wszystkich migotań "Eugeniusza Oniegina", że dokła