Aktualnosci

ŚWIATOWY DZIEŃ LALKARSTWA

więcej

Wrocław. Recital Amandy Palmer na otwarcie 31. PPA

więcej

Kraków. 85 urodziny Marty Stebnickiej

więcej

Łódź. List Żydowicza w sprawie przeniesienia Camerimage

więcej

Katowice. Na Interpretacjach Kitowicz prawie premierowy

więcej

Kraków. "Praca aktora nad sobą" w nowym przekładzie

więcej

Premiery

Dzisiejsze premiery:

Brak

Nadchodzące premiery:

Teatr Komedia, Warszawa
"Radio Live"

Trupa Czango, Warszawa
"Fejs Bogu dzięki!"

Teatr ZL, Tarnowskie Góry
"Małż"

Archiwalne premiery

Nie ma zbrodni doskonałej

"M jak morderstwo" w reż. Marcina Sosnowskiego w Teatrze im. Kochanowskiego w Opolu. Pisze Iwona Kłopocka w Nowej Trybunie Opolskiej.

«Nie ma zbrodni doskonałej, ale ten kryminał jest doskonałą rozrywką.

Kryminały dzielą się na te, w których zagadką jest "kto zabił", "dlaczego to zrobił" i "czy za to odpowie". "M jak Morderstwo" należy do trzeciego typu. Gdyby tak nie było, Hitchcock nie zainteresowałby się tą sztuką, bo od tajemnicy zawsze wolał suspens.

W sztuce Fredericka Knotta od początku wiadomo, kto planował morderstwo i jakie były jego motywy. Zdradzany mąż, ożeniony dla pieniędzy, chce się pozbyć żony i zagarnąć jej majątek. Jego precyzyjny plan bierze jednak w łeb, gdy ginie nie ten, kto powinien.

Szczęście jednak sprzyja bezwzględnemu zleceniodawcy i wszystko wskazuje na to, że jego mordercze zamiary się powiodą, a miła sumka zapisana w testamencie żony zasili jego konto. Nie ma jednak zbrodni doskonałej...

Tyle o fabule, bo dalsze jej odsłanianie już byłoby zbrodnią wobec potencjalnego widza. A widzów temu przedstawieniu nie powinno zabraknąć, bo to bardzo dobra rozrywka na zimowy wieczór. Taka, jak telewizyjne "Kobry" sprzed wielu lat. Świetnie napisana sztuka, znakomita intryga, w której nic do końca nie jest oczywiste, odpowiednia dawka należycie stopniowanego napięcia i satysfakcjonujący finał.

Czego jeszcze chcieć?

Na pewno dobrego aktorstwa, bo to od niego zależy powodzenie całego przedsięwzięcia. I widz się nie zawiedzie (szczególnie, jeśli Adam Ciołek i Kornelia Angowska w miarę granych przedstawień nabiorą więcej swobody). Za to Łukasz Schmidt, Leszek Malec i Andrzej Czernik - bez zarzutu.

Spodoba się zwłaszcza Czernik, grający inspektora policji, Hubbarda. Ta postać, powstała jeszcze przed porucznikiem Columbo, ma wiele z jego cech - niepozorny, safandułowaty, ale dociekliwy glina, który pozornie wydaje się niegroźnym przeciwnikiem. A Czernik ze swoim potrójnym "yhm", kończącym każdą kwestię, jest pyszny.»