powiększwersja do drukupoleć znajomemu

Kociubki na dachu

Gdyby koty z "Kotów" dowiedziały się, że tłumacz filmu ochrzcił je konsekwentnie "kociubkami", zamiast po swojsku "dachowcami", zapewne wydrapałyby mu oczy - pisze Piotr Sarzyński o polskim przekładzie T.S. Eliota w filmowej wersji musicalu z Teatru Roma.

Aby przeczytać dalszą część artykułu musisz się zalogować.
Jeżeli nie masz jeszcze konta na platformie e-teatr
zapraszamy do BEZPŁATNEJ rejestracji ».