- Tylko teatr jest niebezpieczny. Zdarzają się role bardzo sugestywne, które człowiekowi wchodzą na plecy, łapią za gardło i powoli go mordują - mówi ADAM FERENCY, aktor Teatru Dramatycznego w Warszawie.
Me uważa Pan tego za zabawne, że najinteligentniejszą osobą w domu Skalskich jest kamerdyner? - Ależ ja właśnie dlatego tę rolę chciałem grać! W moim przekonaniu kamerdyner Kondzio może się poszczycić rodowodem z szekspirowskich błaznów, z literatury dramatycznej. Zawsze tak go postrzegałem: jako błazna na dworze, który widzi więcej niż inni, któremu wszystko wolno. Ceną tej wolności jest ryzyko, że pewnego dnia go zetną. Na szczęście w literaturze nie ma zbyt wielu ściętych błaznów, dlatego o los Kondzia byłem spokojny. To absolutny leń, nic nie robi w domu Skalskich. Wygłasza złośliwości, pracuje więc intelektualnie. Puentuje w ten sposób rzeczywistość, która go otacza. Bardzo go za to lubię. Czy niania Frania też zdradza jakieś literackie korzenie? - Raczej nie (śmiech). Nie potrzebowałem się zresztą nad tym zastanawiać. W polskiej wersji jest dziewczyną z Pragi, w amerykańskiej ma żydowskie pochodzenie. Podobno amerykańsk