"Utopia będzie zaraz" w reż. Michała Zadary w Starym Teatrze w Krakowie. Pisze Marta Bryś w Dwutygodniku. Strona Kultury.
Opowieści o zakazanych imprezkach albo kombinowaniu, jak tu wypić z kolegami, którzy byli w Jarocinie, czasem śmieszą, czasem wzruszają. W przedstawieniu "Utopia będzie zaraz" Michał Zadara jest tylko nostalgiczny. Strategia przyjęta przez Michała Zadarę w spektaklu "Utopia będzie zaraz" opiera się na manifestacyjnym porzuceniu kontekstu politycznego lat PRL-u i przywołaniu na scenie prywatnych wspomnień z okresu podstawówki. Obsada składa się z aktorów urodzonych w latach siedemdziesiątych (Jan Peszek stanowi wyjątek), co ma w prosty sposób potęgować efekt wiarygodności scenicznych opowieści. W efekcie Zadara nie opowiada historii PRL-u poprzez indywidualną pamięć, bo jego historie mogły się wydarzyć w każdym miejscu i czasie. Mając w pamięci chociażby "Tykocin" czy "Ifigenię. Nową tragedię", można być zaskoczonym jednostajną, przewidywalną inscenizacją i brakiem intrygujących rozwiązań formalnych. Świat wspomnień umieszczono w real