30-06-2006
Do domu - zamykamy (...czyli miniony sezon na krakowskich scenach)
Z jednej strony napastliwy bełkot plakatowych, wiecznie zdyszanych rewolucjonistów scenicznych. Legion ich, nawet dwa legiony. Nieprzyjemnie tupią, gdy idą, zwłaszcza że zawsze kupą łażą. Z drugiej - kilku, może kilkunastu tych, co na kanwie swej wobec Molierów i Szekspirów zrozumiałej bezradności pragną dotknąć w sobie choć jednego czystego dźwięku. I tym dźwiękiem sprawić radość słuchającym - pisze Pawł Głowacki w Dzienniku Polskim.