Skolimów. 97-letnia Irena Kwiatkowska przechadza się przestronnymi korytarzami Domu Aktora. Przyglądają się jej twarze z portretów. Adolf Dymsza, słynna piękność Maria Burska (siostry Burskie znane z Podwieczorku przy Mikrofonie), uśmiecha się profesor Bardini - reportaż ze Skolimowa Jolanty Jasińskiej-Mrukot drukuje Nowa Trybuna Opolska.
Pani Irena na chwilę przystaje. - To wy mnie jeszcze pamiętacie? - z drobnej postaci wydobywa się ten sam silny i niepowtarzalny głos. Pamiętamy, jak można zapomnieć "kobietę pracującą". - Pani przecież jest jak nasza flaga narodowa - mówimy. Pani Irenie te słowa sprawiają wyraźną radość, ożywiona pozuje do zdjęć. Częstuje czekoladkami, rzadko komu udaje się dostąpić takiego wyróżnienia. Irena Kwiatkowska spogląda w lusterko i poprawia fryzurę. - Głos na scenie to najważniejsza sprawa! - mówi. - Musi być dobrze ustawiony, i wtedy taki zostaje do końca. Siostra dyrektor na obcasach Przez uchylone drzwi pokoju Ireny Kwiatkowskiej widać, jak korytarzem na wysokich obcasach przebiega Grażyna Grałek, od 22 lat dyrektorka Domu Aktora. - Zaraz napijemy się kawy - mówi . Pani dyrektor przyjmuje nas w gościnnym pokoju - lekkie meble, wczesny biedermeier, wkomponowane w mansardowe wnętrze - ma swój klimat. Na ścianach, jak wszędzie tut