Logo
19.01.2010 Wersja do druku

Fajnego aktora wczoraj widziałem

MARIAN KOCINIAK przez pięćdziesiąt lat swojej aktorskiej kariery milczał. Zamiast gadania, grał. To typ aktora, który "chowa" się za rolę, za postać, którą ma przedstawić i nie obnosi się ze swoją osobowością, poglądami, tym, co robi w wolnym czasie. Przez pięćdziesiąt lat nie udzielał wywiadów, nie pchał się do telewizyjnych talk-show, nie tańczył na żadnym lodzie.

Fajnego aktora wczoraj widziałem. Obchodzi właśnie jubileusz pięćdziesięciolecia pracy artystycznej i jest jeszcze lepszy, niż się niektórym wydaje. Nazywa się Marian Kociniak - pisze Dariusz Pawłowski. Marian Kociniak przez pięćdziesiąt lat swojej aktorskiej kariery milczał. Zamiast gadania, grał. To typ aktora, który "chowa" się za rolę, za postać, którą ma przedstawić i nie obnosi się ze swoją osobowością, poglądami, tym, co robi w wolnym czasie. Przez pięćdziesiąt lat nie udzielał wywiadów, nie pchał się do telewizyjnych talk-show, nie tańczył na żadnym lodzie. Nie pamiętamy, bo nie znamy, jego wypowiedzi na ważne i nieważne tematy, nie rozpamiętujemy krojów i kolorów marynarek czy krawatów. Za to niemal każda rola, którą zagrał, została zapamiętana. Jubileusz pięćdziesięciolecia pracy artystycznej Marian Kociniak będzie obchodził w sobotę, 16 stycznia, na scenie warszawskiego Teatru Na Woli (...) stycznia zaś świętował

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Fajnego aktora wczoraj widziałem

Źródło:

Materiał nadesłany

Polska Dziennik Łódzki nr 12/15.01 (dodatek)

Autor:

Dariusz Pawłowski

Data:

19.01.2010