- Z Grotowskim nie pchaliśmy się do wielkich teatrów, bo im większy teatr, tym większe naciski, zależności, zobowiązania oficjalne wobec reżimu. Zadowalać się swoim marginesem - byle był widzialny. Teatr eksperymentu, laboratorium - to była formuła pozwalająca na praktycznie nieograniczoną swobodę twórczą - mówi Ludwik Flaszen, współtwórca Teatru Laboratorium i współpracownik Jerzego Grotowskiego.
Pięćdziesiąt lat temu założyli w Opolu teatr, który miał się stać słynnym Laboratorium - określanym dziś jako sakralny, choć bywał odbierany jako bluźnierczy. "Grotowski - Flaszen, jeden z wielkich duetów teatru XX wieku - tak zapowiedział niedawne wrocławskie spotkanie z Ludwikiem Flaszenem brytyjski teatrolog prof. Paul Allain. - Adwokat diabła. Taką wyznaczył sobie rolę: kogoś, kto potrafi prowokować bez zaburzania delikatnej równowagi zespołu. Flaszen pilnował, aby surowe idee, które powstawały w praktyce laboratorium, miały należytą jasność, intelektualną strukturę. To on współpracował przy tworzeniu koncepcji, które w tamtym czasie były zadziwiająco świeże: teatr ubogi, via negativa, jedność spontaniczności i dyscypliny". Słuchałem tego i myślałem: jak o tym wszystkim mówić w 2009 roku do widowni o dwa pokolenia młodszej? Jak - będąc mistrzem - nie wpaść w rolę mistrza ani w fałszywą skromność? Flaszen wydał mi się