Książka Aleksandry Rembowskiej "Teatr Tańca Piny Bausch. Sny i rzeczywistość" nieoczekiwanie stała się epitafium dla zmarłej 1 lipca [30 czerwca-red.] 2009 r. choreografki - pisze Hanna Baltyn w Nowych Książkach.
Artystka zamierzała przyjechać do Wrocławia, gdzie Tanztheater Wuppertal Pina Bausch pokazywać miał jej ostatnią sztukę - "Nefes". I pokazał, grając ze łzami w oczach po osobie, która odmieniła życie wielu ludzi i praktycznie stworzyła od zera to, co się lawinowo upowszechniło - zjawisko nazywane obecnie "teatrem tańca". Hommage a Pina Bausch. Co będzie dalej? Czy jak po śmierci Tadeusza Kantora teatr się rozpadnie, czy będzie nadal grał spektakle, których Pina Bausch stworzyła ponad czterdzieści, a kilkanaście z nich jest w repertuarze założonej w 1973 r. sceny od kilkudziesięciu nawet lat? Tego nikt nie wie; tragiczne, że miała wiele twórczych planów, między innymi współpracę z Wimem Wendersem, kolejnym po Bergmanie, Fellinim i Almodóvarze zafascynowanym nią reżyserem filmowym. Zarówno ona sama, jak teatr przez nią stworzony to były prawdziwe zjawiska - na wskroś oryginalne, do niczego niepodobne, tętniące życiem i namiętnościami. A pr