Reżyser Marek Fiedor, zarazem autor adaptacji opartej na ostatnio uznanej, wydanej przez Suhrkamp Verlag w 1994, wersji powieści (znanej w Polsce, w niepełnej wersji, jako "Kusiciel") pragnie w udramatyzowanej formie przekazać jej główne idee, bogactwo charakterów i postaw, a także jej głęboko symboliczny, wielowarstwowy wymiar.
- Jest coś niezwykłego w spojrzeniu Brocha na problematykę kryzysu naszej tożsamości europejskiej - powiedział w rozmowie z PAP Fiedor. - Cały czas poruszamy kwestię kryzysu wartości. Możemy na nią spojrzeć z perspektywy ostatnich lat, stulecia lub tysiącleci. U Brocha istnieją wszystkie te perspektywy. W tekście znajdziemy rozważania, które można odnieść i do pojawienia się totalitaryzmu w XX wieku i rozważania charakterystyczne dla new age - o początku nowej ery, etc. Mamy tu niezwykle głębokie diagnozy, szerokie ujęcie zmian zachodzących w człowieku, penetrację naszych potrzeb duchowych, a to jest rzadkie w literaturze - dodał reżyser.
Zapytany o to, co sprawiło mu największą trudność, Fiedor zwrócił uwagę na język, którego używał autor. - Broch pisał powieści eseistyczne - tłumaczył reżyser. - W tok fabularny pewnej rozbudowanej historii, którą opowiadał, wplatał swoje refleksje na temat wszystkich aspektów życia człowieka. Rozważania te włożył w usta bohaterów. Z jednej strony dość wiernie przedstawił obyczajowość i
życie opisywanych, a z drugiej jednak nie indywidualizował ich języka. Stąd mamy o czynienia z przedziwną konstrukcją. Reżyserując to przedstawienie nie chciałem przekładać wypowiadanych przez bohaterów kwestii na prosty język, tylko znaleźć zrozumiałą dla widza formułę narracyjną, nieodbiegającą zbytnio od oryginału.
Jest to drugie podejście Fiedora do tej powieści Brocha. Premiera spektaklu - tylko pod tytułem "Kusiciel" - miała odbyć się w styczniu zeszłego roku. Ze względu na nieoczekiwane trudności licencyjne premiera została przełożona, a scenariusz trochę zmieniony.