Aleksander Bardini, mądry reżyser i twórca teatralny, wyśmienity pedagog porwał się na rzecz niemal karkołomną. Bo jak tu nazwać inaczej decyzję o prawie dwu i półgodzinnym celebrowaniu w wymiarach i warunkach małego ekranu tekstu "Trzech sióstr" Czechowa! I jeszcze do tego, jakby już zupełnie składając topór pod głowę, Bardini angażuje do ról kobiecych w tym przedstawieniu studentki szkoły teatralnej! Nie jestem pewna, czy historia teatru TV, który ze względu na milionowy przekaz wszelkie porażki artystyczne wyjaskrawia w sposób szczególny, zna podobne ryzyko. Bo to można "ryzykować" tu z jednym debiutem w głównej roli - pamiętamy choćby wspaniałą kreację młodziutkiej Marty Lipińskiej - Iriny, w słynnym przedstawieniu w Teatrze Axera, ale przecież u Bardiniego grają aktorki, które po raz pierwszy stykają się z tak trudnym i odpowiedzialnym ze względu na TV - zadaniem. Do tego dodajmy wspaniałą tradycją interpretacyjną i wykonawczą j
Tytuł oryginalny
Na telewizyjnym ekranie
Źródło:
Materiał nadesłany
Głos Robotniczy nr 279