8 stycznia 1967 roku na wrocławskim dworcu głównym zginął aktor Zbigniew Cybulski. - O ludziach formatu Cybulskiego trzeba pamiętać - mówił Stanisław Dzierniejko, szef Festiwalu Reżyserii Filmowej, podczas spotkania na peronie 3, w 43. rocznicę tragedii.
Przed 43 laty Cybulski we Wrocławiu brał udział w zdjęciach do filmu "Morderca zostawia ślad". Pociągiem miał jechać do Warszawy na nagranie Teatru Telewizji. - Miał zaledwie 40 lat, kiedy zginął, stanowczo za wcześnie. To już za życia była postać kultowa. Nazywano go polskim Jamesem Deanem i nie było w tym przesady - dodaje Dzierniejko. W 1997 r. z inicjatywy "Gazety Wyborczej" na peronie trzecim wmurowano tablicę upamiętniającą śmierć aktora. Co roku spotykają się przy niej aktorzy, przedstawiciele świata filmu i reprezentacja kolei. - Kwiaty i lampki przy tablicy poświęconej Cybulskiemu pojawią się nie tylko w rocznicę jego śmierci - mówi Mirosław Siemieniec z PLK. - Ludzie pamiętają o jego urodzinach w listopadzie. Kwiaty przynoszą także uczestnicy festiwalu Era Nowe Horyzonty, który odbywa się latem. Tegorocznym laureatem Nagrody im. Zbyszka Cybulskiego, przyznawanej młodym aktorom wyróżniającym się indywidualnością, j